SENT spędza sen z powiek przedsiębiorcom

Przedstawiciele firm paliwowych i transportowych apelują, by prezydent nie podpisywał ustawy o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów (SENT).

Polska Izba Paliw Płynnych (PIPP), Zrzeszenie Międzyna-rodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD) oraz Polska Izba Spedycji i Logistyki uważają, że projektowane przepisy przewozowe obciążą sprzedawców ogromem obowiązków, utrudnień, a przede wszystkim narażą na horrendalne kary finansowe. Ustawa nakłada nowe obowiązki na podmioty przewożące tzw. towary wrażliwe, czyli m.in. paliwa, oleje i tytoń.

— Walka z szarą strefą jest priorytetem Polskiej Izby Paliw Płynnych i organizacji stowarzyszonych. Izba została powołana, by zwiększyć konkurencyjność sektora przez wyeliminowanie z rynku nieuczciwych firm. Nie może się to jednak odbywać przez wprowadzenie przepisów, których nie da się wykonać, niespójnych i represyjnych, otwierających drogę do nieuzasadnionego karania uczciwych przedsiębiorców i zawodowych kierowców przewożących towary wrażliwe. Przepisy zostały przygotowane za szybko — uważa Halina Pupacz, prezes PIPP.

Jej zdaniem nowe przepisy nie zlikwidują głównych patologii rynku paliw: fikcyjnych faktur, znikania firm, zmian przeznaczenia wyrobów energetycznych.

— Dla większości sprzedawców paliw nowe regulacje jawią się jako zagrożenie i utrudnienie. Ustawa jest praktycznie niemożliwa do realizacji zgodnie z obowiązującym prawem. Zgłaszane w toku procesu legislacyjnego propozycje poprawienia projektu nie zostały zaakceptowane. A stanowiły minimum w celu dostosowania go do warunków rynkowych — dodaje Halina Pupacz.

Ministerstwo Rozwoju i Finansów spodziewa się ponad 40 tys. zgłoszeń przewozów dziennie, co oznacza konieczność przygotowania ponad miliona dokumentów, które muszą być zewidencjonowane, a następnie skontrolowane. Za każde uchybienie ustawa przewiduje dotkliwe kary finansowe dla przedsiębiorców, przewoźników i kierowców. ZMPD również nie kwestionuje zasadności przygotowania nowych rozwiązań prawnych. Protestuje jednak przeciw nałożeniu na przewoźników drogowych dodatkowych obowiązków związanych ze zgłoszeniem przewozu towarów akcyzowych (m.in. paliw silnikowych i pochodnych, olejów smarowych, olejów roślinnych, suszu tytoniowego, odmrażaczy na bazie alkoholu etylowego itp.) i wyposażeniem samochodu w lokalizator.

— Obowiązek uzyskiwania numeru referencyjnego, dokonywania zmian w zgłoszeniu, zakupu lokalizatora powinien należeć do podmiotu wysyłającego lub odbierającego, a nie przewoźnika drogowego lub kierowcy. Nieuzasadnione jest też, by sankcje za niektóre naruszenia obowiązków przez nadawcę lub odbiorcę towarów ponosił kierowca albo przewoźnik. Dlatego jesteśmy negatywnie ustosunkowani do propozycji kar, które mogą wynosić od tysiąca do 20 tys. zł, i możliwości nałożenia na pojazd tzw. zamknięcia urzędowego, czyli umieszczenia pojazdu na wyznaczonym przez kontrolującego miejscu — informuje Jan Buczek, prezes ZMPD.

Krytykuje także zapis przewidujący, że za nieprawidłowości dotyczące towaru, w tym niezgodność przesyłki z opisem w zgłoszeniu przewozu, odpowiedzialność ma ponosić przewoźnik — szczególnie chodzi o koszty usunięcia, strzeżenia i przechowywania pojazdu i towaru.

— Nowe przepisy zmierzają do przerzucenia odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków ewidencyjnych przez eksporterów lub importerów towarów na firmy transportowe i kierowców. Zdecydowanie się temu sprzeciwiamy — mówi Jan Buczek.

W liście otwartym do Andrzeja Dudy organizacje przedsiębiorców apelują, by wstrzymał się z podpisem pod ustawą. Podkreślają, że wykonanie obowiązków, nałożonych na przedsiębiorców przez ustawodawcę jest niemożliwe. I przyczyni się do upadku wielu rodzinnych firm, gdyż znacznie wzrośnie ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej na rynku przewozów drogowych.

— Problem z tą ustawą polega na tym, że jest podręcznikowym przykładem działania na zasadzie „cel uświęca środki”. Słuszny cel, jakim jest walka z szarą strefą, ma być osiągany przez ściąganie pieniędzy za wszelka cenę od kogo się da. Ustawodawca bezrefleksyjnie przenosi na przewoźnika i jego kierowców odpowiedzialność za działania i zaniechania właściciela towaru. Powstaje pytanie, czy ta ustawa jest zgodna z prawem przewozowym — mówi Juliusz Skurewicz z PISiL.

Wszystkie organizacje deklarują dalszą gotowość do rozmów, mimo że wcześniej nie przeprowadzono konsultacji społecznych i przyjęto tryb ekspresowy. Sugerują, że szczególnie dobrym rozwiązaniem byłyby negocjacje w ramach Rady Dialogu Społecznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / SENT spędza sen z powiek przedsiębiorcom