Wczoraj indeks rynku nieruchomości NAHB pokazał odczyt zgodny z oczekiwaniami, a dzisiaj wskaźnik nastrojów niemieckich inwestorów ZEW wręcz dostał skrzydeł rosnąc do najwyższego poziomu od dwóch lat - 31,1 pkt., podczas gdy oczekiwano zaledwie 19,5 pkt. Inwestorzy napełnieni dobrymi nastrojami od samego rana przygotowywali się więc do ataku na ważny poziom 1900 punktów.
W połowie sesji, gdy widać było wyraźnie, że niedźwiedzie są dzisiaj bardzo
słabe, popyt zaatakował i nawet na krótko przebił niezmiernie ważny z
technicznego punku widzenia poziom. Gdy po godzinie 14.00 można było liczyć na
powtórny atak, całą zabawę popsuły dane makro. Otóż liczba rozpoczętych budów w
kwietniu okazała się jeszcze gorsza niż w fatalnym marcu. Liczba zezwoleń
również była rekordowo niska. Widać więc wyraźnie, że twarde dane wciąż są
tragiczne i nie uzasadniają aktualnie panującej mini-hossy.
Rynek takich
odczytów nie mógł zignorować, nastąpiło więc wyraźne odbicie od oporu. Pod
koniec sesji pojawił się jednak popyt, dzięki któremu ostateczny wynik to i tak
zwyżka o 2 proc. Takie zachowanie pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość.
Większość analityków twierdzi, że aktualny trend boczny w granicach 1800 a 1900
pkt. to dystrybucja akcji. Skoro większość przeważnie racji nie ma, to możemy
mieć do czynienia z akumulacją walorów. Takie podejście oznaczałoby, że niedługo
poziom 1900 punktów ponownie będzie atakowany.
Na rynku walutowym złoty w tak pozytywnej atmosferze na rynkach giełdowych musiał się umacniać. Już tradycyjnie zignorowane byłe dane o wynagrodzeniu oraz zatrudnieniu w kwietniu. Okazały się one zresztą praktycznie zgodne z oczekiwaniami. Kolejny jednak dzień nasza waluta jest słabsza od forinta i ciężko pocieszenia szukać w fakcie, że siła węgierskiej waluty może wynikać z zgodny UE oraz MFW na większy deficyt budżetowy Węgier.
Łukasz Bugaj
Analityk
Xelion. Doradcy
Finansowi