Warszawska giełda zakończyła wzrostem drugą sesję z rzędu, choć przed rozpoczęciem notowań trudno było na to liczyć. GPW ponownie okazała się odporna na niekorzystne sygnały z rynków zagranicznych. To cieszy, jest jednak jedno ale. Nadal dzieje się tak wyłącznie za sprawą wstrzymywania się inwestorów od handlu. Obroty rynku kolejny raz były dalekie od przekroczenia psychologicznej bariery 100 mln zł.
Czwartkowa sesja na warszawskiej giełdzie nie zapowiadała się zbyt optymistycznie. Środowe notowania w Stanach Zjednoczonych zakończyły się wyprzedażą. Po ich zakończeniu o wyraźnym pogorszeniu kwartalnych wyników poinformował AMD, jeden z największych na świecie producentów mikroprocesorów. Możliwość pogorszenia nastrojów na parkiecie w Warszawie zapowiadały wyraźne spadki na giełdach w Azji i Europie Zachodniej.
Zgodnie z oczekiwaniami, na początku sesji w Warszawie inicjatywa należała do podaży. Indeks WIG 20, który zaczął notowania na poziomie z zamknięcia poprzedniej sesji, spadł poniżej poziomu wsparcia wynoszącego 1040 pkt. Po lekkim odbiciu w górę sytuacja na prawie dwie godziny się ustabilizowała.
Niewielka poprawa nastrojów na rynkach europejskich skłoniła krajowych inwestorów do zwiększenia aktywności. Warszawska giełda zaczęła powoli odrabiać straty. Sprzyjały temu docierające na rynek wiadomości. Jedna z nich tłumaczyła zwiększoną podaż akcji w ostatniej fazie środowych notowań na NYSE błędnym zleceniem sprzedaży akcji o wartości 4 mld USD. Inwestorzy z GPW zignorowali jednocześnie wiadomości o kolejnym pogorszeniu sytuacji na rynku pracy w USA. Mieszane otwarcie notowań za oceanem nie zmieniło już obrazu rynku.
Podobnie jak na poprzednich kilku sesjach, większe obroty notowały przede wszystkim blue chipy. KGHM, którego akcje początkowo traciły wyraźnie na wartości, ostatecznie kończyły notowania umiarkowanym wzrostem kursu. Władze spółki zapowiadały, że podniosą prognozę jej tegorocznych wyników, jeśli utrzymają się wysokie ceny miedzi. Tak się nie stało. Prognoza nie została podniesiona. Tymczasem obniżyli ją analitycy DI BRE Banku, którzy wydali rekomendację „redukuj” papierom koncernu. Bardziej udany finisz zaprezentował PKN Orlen. Prezes spółki zapowiedział w czwartek, że jest ona gotowa zaakceptować cenę za pakiet akcji Rafinerii Gdańskiej, proponowaną wcześniej przez konsorcjum Rotch Energy i Łukoila. Zastrzegł, że zależy to jednak od tego, czy badanie Rafinerii Gdańskiej potwierdzi jej dobrą kondycję ekonomiczną. Prezes RG nie jest wcale zachwycony pomysłem PKN, o czym pisał środowy „Puls Biznesu”.
Zdrożała większość dużych banków notowanych na warszawskiej giełdzie. Największym zainteresowanie cieszyło się ponownie Pekao. Spadła cena papierów Banku Handlowego, ale to skutek jednej transakcji, która miała miejsce w pierwszej fazie notowań. Podrożały także akcje LG Petro Banku, na które wezwanie ogłosiła w środę Nordea.
O kilkanaście procent zdrożały akcje Howella, które podczas poprzedniej sesji straciły ponad 4 proc. na wartości.
Papiery Elektrimu zakończyły sesję wyraźnym wzrostem kursu, choć początek notowań nie był dla nich tak udany. Część inwestorów pozbywała się akcji spółki w związku z wiadomością o niepowodzeniu planu przesunięcia rozprawy, podczas której ma zapaść decyzja w sprawie wniosku o ogłoszenie upadłości Elektrimu. Piątkowa sesja może być zatem dość „gorąca” dla papierów stojącej pod ścianą spółki.
Wzrósł wyraźnie kurs akcji Getin Service Provider. Popyt na nie zwiększył się po tym, gdy zaczęto mówić o zamiarze przejęcia spółki przez Leszka Czarneckiego. Ma on już zgodę KPWiG na przekroczenie 50 proc. głosów na jej WZA .