Sesje na Wall Street znów straszą "czerwonym" otwarciem

WST
opublikowano: 2008-01-11 15:52

Nie było niespodzianki. Zamykające tydzień notowania na amerykańskich parkietach rozpoczęły się od spadku głównych indeksów. Nie przesądza to oczywiście tego, jak będzie wyglądało zakończenie sesji. Doświadczenie podpowiada, że nie można wykluczyć podciągania rynku na finiszu, jak miało to chociażby miejsce podczas dwóch poprzednich dni.

Przed sesją Departament Handlu poinformował o wysokości deficytu handlowego USA w listopadzie minionego roku. Można mówić o sporym zaskoczeniu. O ile bowiem ekonomiści oczekiwali jego wzrostu do 59,5 mld USD, o tyle jego faktyczna wartość podskoczyła aż do 63,1 mld. To najwyższa dynamika od dwóch lat.

Zwiększona podaż zauważalna jest na papierach American Express. Trzeci pod względem wielkości wydawca kart kredytowych w USA poinformował o konieczności utworzenia milionowych rezerw. Dodatkowo, pierwszy kwartał tego roku w wykonaniu spółki nie będzie zbyt udany. Zysk operacyjny przypadający na pojedynczy walor wyniesie 90 centów wobec 93 wcześniej szacowanych. Dzień wcześniej swoja prognozę "skrócił" największy rywal, Capital One Ficnancial.

Gracze pozbywają się także udziałów Merrill Lynch, największego brokera w Ameryce. Dziennik New York Times napisał, że spółka może zaksięgować odpisy rzędu 15 mld USD w związku ze stratami w segmencie kredytów hipotecznych. To niemal dwukrotnie więcej niż zakładały wcześniejsze szacunki. Dodatkowo ML odkupił od brytyjskiego Northern Rock kredyty hipoteczne o wartości 2,2 mld GBP.

Podobne motywy deprecjonują kurs akcji Bank of America. Specjaliści z JP Morgan szacują konieczne odpisy tego banku w czwartym kwartale na co najmniej 5 mld USD. Oprócz tego spekuluje się, że BoA może przejąć Countriwide Financial za ponad 4 mld USD.

Po przeciwnej stronie rynku znalazły się papiery Dell, giganta sektora producentów komputerów osobistych. Analitycy ML zdecydowali się podnieść ocenę inwestycyjną dla tych walorów z "neutralnie" do "przeważaj".