Pierwszego dnia tygodnia na światowych rynkach akcji zapanowały kolory zielone. Przedświąteczna atmosfera udzieliła się również na warszawskim parkiecie. WIG20 zyskał 0,77 proc., notując poziom 2 352 pkt. Sporo do życzenia pozostawiają obroty portfelem blue chipów, które wyniosły zaledwie 590 mln zł. To wartość zdecydowanie niższa od średniej z ostatnich dni, która oscyluje bliżej 1 mld zł.
O spokojnym przebiegu sesji zadecydował głównie brak spektakularnych publikacji makro. Poznaliśmy wprawdzie kiepskie dane o produkcji przemysłowej w strefie euro, jednak były one zgodne z oczekiwaniami analityków, więc obeszło się bez fajerwerków. Chwilę uwagi warto również poświęcić publikacji podaży pieniądza w Polsce. Agregat M3 skurczył się o 1,6 proc. w ujęciu m/m. Informacja ta była niewielkim zaskoczeniem dla ekonomistów, więc może odsunąć początek cyklu podwyżek stóp procentowych w Polsce.
Wśród interesujących zjawisk na rodzimym parkiecie warto zwrócić uwagę na otwierające się nożyce pomiędzy dużymi i małymi spółkami. Dzisiejszym wzrostom portfela największych i najbardziej płynnych spółek giełdowych towarzyszyły spadki sWIG80. Niewykluczone, że to co obserwujemy, to początek tegorocznego window dressing. Tak zwane strojenie okienek, polega na czyszczeniu portfeli funduszy inwestycyjnych z małych i ryzykownych spółek, a zwiększaniu zaangażowania w blue chipy. Jeżeli teza o początku window dressing byłaby prawdziwa, w najbliższych dniach może spodziewać się kontynuacji przewagi dużych spółek nad małymi.
Adam Zaremba
Doradca Inwestycyjny z Departamentu Zarządzania i Analiz
Superfund TFI