Sezonowy jest wzrost - czy jednak spadek?

Jacek Zalewski
25-01-2005, 00:00

Przy okazji komunikatu GUS o wzroście w grudniu 2004 r. stopy rejestrowanego bezrobocia do 19,1 proc. objawiła się nowatorska teoria, nawiązująca do odwiecznego dylematu szklanki — do połowy pełnej według optymisty, a od połowy pustej według pesymisty. Otóż dowiedzieliśmy się, iż zimowy wzrost bezrobocia (w styczniu i lutym przewidywane jest blisko 20 proc.) ma charakter... sezonowy, w szczególności zaś wynika z redukcji frontu robót budowlanych oraz innych plenerowych. Od niepamiętnych czasów obowiązywała teoria odwrotna — że to właśnie w okresie letnim mamy do czynienia z sezonowym wzrostem liczby miejsc pracy, nie tylko w budownictwie, ale przede wszystkim w rolnictwie.

Która teoria jest prawdziwa? Z socjologicznego punktu widzenia oczywiście ta klasyczna, albowiem to liczba stabilnych miejsc pracy mówi prawdę o sytuacji na falującym rynku. Odwrócenie punktu widzenia i uznanie właśnie okresu zimowego za niezwyczajny, sezonowy ma jednak zalety z punktu widzenia gospodarczego — daje zastrzyk optymizmu nastrojom konsumenckim i ogólnej koniunkturze biznesowej. Dlatego w naszej sytuacji może i lepiej, iż nowatorski odczyt wykresu stopy bezrobocia się upowszechnia. W sumie chodzi przecież o to, aby Polska uniknęła losu niektórych państw Unii Europejskiej w pierwszym okresie po akcesji. W stawianej nam za wzór Hiszpanii realne bezrobocie dotknęło blisko 1/4 całej siły roboczej i dopiero z tego dna nastąpiło tam mocne odbicie...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sezonowy jest wzrost - czy jednak spadek?