Jeżeli nawet kontrakt dotyczący cen rosyjskiego gazu dla Ukrainy nie zostanie podpisany, dostawy tego surowca nie będą wstrzymane - uważa ekspert Akademii Obrony Wielkiej Brytanii James Sherr. Rozmowę z nim opublikowała we wtorek na stronie internetowej ukraińska agencja analityczna Glavred.
"Wątpię, by (prezydent Rosji Władimir) Putin i Gazprom spełnili swoje groźby, ponieważ doprowadzi to do całkowitej destabilizacji stosunków międzypaństwowych (między Moskwą a Kijowem)" - powiedział brytyjski ekspert.
Rosja chce skłonić Ukrainę do płacenia za rosyjski gaz "światowych cen". Surowiec, kupowany obecnie przez Kijów w cenie 50 dolarów za 1000 metrów sześciennych, miałby kosztować trzy razy więcej.
W wywiadzie dla Glavreda Sherr podkreślił, że "rosyjski rynek jest rynkiem monopolisty i sojuszników (tego monopolu). Każda próba rozbicia tego monopolu spotyka się z ostrym sprzeciwem".
Sherr jest również zdania, że Rosja nie powinna liczyć na poparcie w tej sprawie ze strony Unii Europejskiej. "UE już dawno zainteresowana jest zróżnicowaniem dostawców gazu" - powiedział.
Podczas ostatniej rundy ukraińsko-rosyjskich negocjacji gazowych we wtorek Gazprom oświadczył, że jeżeli kontrakt dotyczący cen gazu sprzedawanego dla Ukrainy nie zostanie podpisany, z dniem 1 stycznia dostawy gazu będą wstrzymane.
Naftohaz Ukrainy w odpowiedzi zagroził Rosjanom, że jeśli nie podpiszą oni umowy o tranzycie gazu przez ukraińskie terytorium na Zachód, zostaną oskarżeni o przemyt.
Jarosław Junko