Sieć na drobne

Paweł Janas
opublikowano: 2005-10-12 00:00

W drugim przetargu na sieć Carmana nie wyłoniono nabywcy. Zachętą w obecnym ma być możliwość kupowania pojedynczych stacji.

Carman, znajdująca się w upadłości, ale działająca sieć autoserwisów, nadal czeka na nabywcę. Wczoraj minął termin składania ofert w ogłoszonym pod koniec września kolejnym przetargu.

— Poszukujemy chętnego na zakup trzynastu stacji. Tym razem nabywcy mogą kupić oddzielnie poszczególne placówki — mówi Wojciech Koza, syndyk Carmana.

W chwili zamykania numeru gazety nie było wiadomo, ile ofert wpłynęło.

To już trzeci przetarg na sieć autoserwisów. Poprzedni zakończył się we wrześniu bez rozstrzygnięcia.

— O zakup ubiegały się InterCars oraz Car Wash International. Oferowane ceny były jednak zbyt niskie — wyjaśnia Wojciech Koza.

Cen proponowanych przez oferentów nie chce jednak ujawnić. Wiadomo, że zachętą miał być brak ceny minimalnej. Propozycja ta miała stanowić remedium na porażkę pierwszego przetargu ogłoszonego w kwietniu. Nie zgłosił się wówczas żaden oferent. Przyczyną niepowodzenia była m.in. zbyt wysoka cena — 23,4 mln zł.

W nowym przetargu nie weźmie już udziału giełdowy InterCars. Spółka postrzegana była jako główny kandydat do przejęcia Carmana. Choćby dlatego, że od kilku lat jest głównym dostawcą części dla bankruta.

— Dla nas największą wartość dodaną miałoby przejęcie sieci dwa lata temu. Teraz do inwestowania zniechęca nas fakt, że stacje będą sprzedawane oddzielnie. Ponadto ustalone ceny minimalne są zbyt wysokie — mówi Piotr Kraska, doradca zarządu InterCars.

Carman jest w upadłości od lutego 2004 r. Wśród przyczyn wymienia się głównie nietrafione inwestycje. Według Wojciecha Kozy wierzytelności zgłoszone do masy upadłościowej wynoszą 200,1 mln zł. Wystawione na sprzedaż warsztaty Carmana to tylko ułamek dawnej sieci. Z 33 działających w chwili ogłoszenia upadłości serwisów część została zamknięta, a inne mają nieuregulowaną sprawę własności gruntów.