Centralizacja przetwarzania danych miała usprawnić pracę. Ale czasami ją dezorganizuje.
Kryzys sprawił, że wysoka wydajność i oszczędności stały się niezwykle ważne dla przedsiębiorstw. Jednak badanie przeprowadzone przez Riverbed Technology pokazuje, że wiele osób w firmach wielooddziałowych nie jest w stanie efektywnie wykorzystać swojego czasu pracy. Podstawowym problemem jest zbyt wolny dostęp za pośrednictwem sieci rozległych (WAN) do scentralizowanych danych i aplikacji. Stawia to pod znakiem zapytania główny cel koncepcji centralizacji — redukcję kosztów.
Trudno bowiem o niej mówić jeśli 30 proc. pracowników przebywających poza główną siedzibą firmy traci od dwóch do trzech godzin w tygodniu oczekując na dostęp do dokumentów i aplikacji z sieci firmowej. Kolejne kilka procent badanych deklaruje, że zajmuje im to do pięciu godzin w tygodniu, czyli godzinę każdego dnia roboczego.
Co drugi z badanych przyznał, że przynajmniej raz lub dwa razy w tygodniu był zmuszony odwołać polecenie wykonania operacji w sieci WAN ze względu na zbyt długi czas odpowiedzi. Wśród pracowników mobilnych jest jeszcze gorzej. Prawie dwadzieścia procent oświadczyło, że anulowało zadanie więcej niż pięć razy w tygodniu, ponieważ nie mogło dłużej czekać na dostęp do swoich danych. Tylko pięć procent ankietowanych zadeklarowało, że zawsze jest w stanie wykonywać swoje zadania bez problemów.
Co robią pracownicy oczekując na połączenie z aplikacją udostępniana w sieci rozległej? Najczęściej przerwę na kawę lub przeglądanie internetu. Odpowiedzi te wybrało po około 30 proc. ankietowanych. Spędzanie czasu w serwisach społecznościowych było jednak odrębnym wariantem odpowiedzi, na który postawiło 12 proc. badanych. Pocieszające jest to, że przerwę na papierosa robi tylko nieco ponad 5 proc. respondentów. To dużo mniej, niż tych co twierdzą, że czas oczekiwania wykorzystują na inne zadania związane z pracą (14 proc.).
Ankietowani pochodzili ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Australii, Polski, Niemiec i Singapuru.
