Sieciowi behawioryści idą na NewConnect

LeadBullet, którego inwestorem jest Marek Falenta, wyrósł z etapu dziecięcego. Obiecuje solidne zyski w 2015 r.

Pieniędzy na reklamę w internecie — w przeciwieństwie do innych mediów — jest coraz więcej, a przy okazji w błyskawicznym tempie przybywa narzędzi, które mają zabezpieczać reklamodawców i wydawców przed wyrzucaniem ich w wirtualne błoto. Spółka LeadBullet, szykująca się do debiutu na NewConnect jeszcze w pierwszym kwartale, twierdzi, że ma sposób na pokazywanie internautom tylko takich treści i reklam, które — na podstawie ich wcześniejszych zachowań — mogą ich zainteresować.

LeadBullet będzie trzecią spółką z portfela Marka Falenty na warszawskich parkietach. Inwestor kontroluje ZWG (producenta wyrobów gumowych) i notowane na dużej giełdzie światłowodowe Hawe. [FOT. WM]
Zobacz więcej

LeadBullet będzie trzecią spółką z portfela Marka Falenty na warszawskich parkietach. Inwestor kontroluje ZWG (producenta wyrobów gumowych) i notowane na dużej giełdzie światłowodowe Hawe. [FOT. WM]

— Użytkownicy internetu nie zwracają już tak dużej uwagi na bannery i żeby treści reklamodawców czy wydawców do nich dotarły, trzeba stworzyć nowe mechanizmy dopasowywania ich w czasie rzeczywistym do zainteresowań poszczególnych osób. Takie behawioralne podejście jest coraz popularniejsze. Pracujemy nad tym od 2010 r. i stworzyliśmy m.in. narzędzie NextClick.pl, wykorzystywane przez wszystkich najważniejszych wydawców prasy i serwisów informacyjnych w Polsce. Docieramy już w ten sposób do 15 mln użytkowników internetu w Polsce — mówi Włas Chorowiec, współtwórca i prezes LeadBullet.

LeadBullet inspirował się rozwiązaniami z innych krajów — przede wszystkim izraelskim Outbrainem, liderem branży m.in. na rynku amerykańskim, który w kilku rundach finansowania zdobył już ponad 60 mln USD. Outbrain jesienią zaczął się przygotowywać do IPO w Nowym Jorku, z którego chce zebrać nawet 300 mln USD — co oznaczałoby wycenę na poziomie 1 mld USD. Biznes LeadBullet jest na razie wielokrotnie mniejszy.

— W 2012 r., gdy dopiero zaczynaliśmy rozwijać działalność na szerszą skalę, mieliśmy 2 mln zł przychodów. W ubiegłym roku było to już 5 mln zł — z czego kilkanaście procent ruchu zapewniał kanał mobilny— a w tym roku przychodów powinno być dwa razy więcej. Wychodzimy już z etapu startupowego, w 2014 r. powinniśmy pokazać solidny zysk netto — mówi Włas Chorowiec.

To wystarczyło, by zainteresować Marka Falentę, inwestora giełdowego, kontrolującego m.in. Hawe i ZWG. Z oferty prywatnej przed debiutem spółka zebrała 2,7 ml zł. — Zainteresowałem się LeadBullet ponad rok temu i zainwestowałem w spółkę już prawie 3 mln zł. Mam ok. 60 proc. akcji. To bardzo perspektywiczny biznes, nie tylko na rynku polskim, więc mam długoterminowy horyzont inwestycji — mówi Marek Falenta.

Pieniądze od inwestorów poszły m.in. na rozwój Nextclika i innych produktów, w tym Krajowej Bazy Medycznej, grupującej serwisy z medycznymi poradami — spółka pracuje bowiem nad zdobyciem partnerów w branży farmaceutycznej, dysponującej olbrzymimi budżetami marketingowymi, z których tylko ułamek wydawany jest w internecie. LeadBullet ma też rozwijać się poza krajowym podwórkiem.

— Idziemy z produktami na Wschód, gdzie ten segment rynku dopiero raczkuje. Chcemy jeszcze w tym roku otworzyć we współpracy z lokalnymi partnerami biura w Rosji (gdzie rynek jest cztery razy większy niż w Polsce) i na Ukrainie — mówi Włas Chorowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Sieciowi behawioryści idą na NewConnect