Signal Iduna to niewielki ubezpieczyciel. Jego niemieccy właściciele w połowie roku pozbyli się prezesa Jana Myszkowskiego. Powodem były kiepskie wyniki firmy, która od wielu lat generuje straty. Pojawiły się wówczas plotki o wycofaniu się ubezpieczyciela z Polski. Niemcy nie składają jednak broni i zostają nad Wisłą.
— Signal Iduna to konserwatywny ubezpieczyciel z wieloletnią tradycją, który jest uparty i łatwo się nie poddaje. Jesteśmy zainteresowani obecnością w Polsce — mówi Juergen Reimann, wiceprezes polskiej Signal Iduny, a od przyszłego roku — jeśli Komisja Nadzoru Finansowego zaakceptuje jego kandydaturę — szef ubezpieczyciela.
Dalsza budowa biznesu w Polsce będzie kosztowała niemiecką firmę 9 mln zł. To kwota, którą polska firma została dokapitalizowana. Ma ona pokryć tegoroczne straty i pozwolić jej stanąć na nogi w przyszłym. Juergen Reimann ma nadzieję, że polska Signal Iduna po raz ostatni wyciągnęła rękę po pieniądze do niemieckiej matki. Ostatnie miesiące w firmie stały pod znakiem bolesnej restrukturyzacji — by obniżyć wysokie koszty ubezpieczyciela, zwolnionych zostało około 30 proc. pracowników.
— Mieliśmy rozbudowaną organizację, która wielkością nie pasowała do prowadzonego przez nas biznesu — mówi wiceprezes. Spółka ma wyjść na prostą w 2014 r. — po 13 latach od pojawienia się nad Wisłą ma w końcu zacząć generować zyski.
— Wyniki na koniec tego roku będą nieznacznie lepsze od tych z 2012 r. Ma to związek z rezerwą restrukturyzacyjną oraz rezerwą związaną z jedną z dużych szkód w segmencie turystycznym — mówi Juergen Reimann.
W 2012 r. majątkowa Signal Iduna miała 20 mln zł straty przy 55 mln zł zebranych składek. W spółce życiowej sytuacja była lepsza. Jeśli operacja wyprowadzenia ubezpieczyciela na prostą się powiedzie, to od 2015 r. weźmie się on za rozwój biznesu.
— Mieliśmy duże plany dotyczące np. inwestowania we własne kliniki. To wszystkomusi jednak poczekać do momentu, aż zakończy się restrukturyzacja — podkreśla wiceprezes.
Signal Iduna specjalizuje się w ubezpieczeniach zdrowotnych. Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, od kilku dni zapowiada, że na początku przyszłego roku pokaże długo oczekiwany przez branżę projekt zmian w prawie. Juergen Reimann nie wierzy jednak w przyśpieszenie prac nad wprowadzeniem dodatkowych ubezpieczeń w Polsce.