Silna waluta odstrasza zagranicznych graczy
Wśród czynników, które mogłyby spowodować odwrócenie obecnej sytuacji na GPW analitycy wskazują przede wszystkim na fundusze eme- rytalne i redukcję stóp procentowych. Na rynku brakuje inwestorów zagranicznych, którzy czekają na osłabienie polskiej waluty. Rodzimi gracze zniecierpliwieni oczekiwaniem na pozytywny sygnał zmiany trendu redukują swoje portfele inwestycyjne.
W opinii doradców inwestycyjnych zarządzających funduszami akcyjnymi w Pioneer Investments obecny marazm na warszawskim rynku to przede wszystkim efekt osłabienia gospodarki, wysokich stóp procentowych oraz bardzo silnego złotego. Nie najlepszym sygnałem dla rynku był również złożony przez posłów wniosek o wotum nieufności wobec minister skarbu. Jego przyjęcie może wstrzymać na dłuższy okres prywatyzację wielu spółek.
Słabsze tempo rozwoju gospodarczego kraju widać przede wszystkim po wynikach finansowych największych spółek (między innymi PKN Orlen) oraz firm informatycznych za pierwszy kwartał 2001 r. Spółki mają trudności z podpisywaniem nowych i dużych kontraktów. Na spowolnieniu gospodarczym tracą również banki, którym wyraźnie powiększa się portfel złych kredytów. Banki są zmuszone do zawiązywania dodatkowych rezerw, co może w istotny sposób zaważyć na ich wynikach.
— Na razie nie widać znaków ożywienia koniunktury na GPW ze względu na brak nowego kapitału. Jedynym dużym źródłem nowych środków są obecnie Fundusze Emerytalne, ale środki, które przeznaczają na inwestycje w akcje, są za małe, by poruszyć całym rynkiem. Ich aktywa rosną w dodatku wolniej, niż się spodziewano, ze względu na opóźnienia ZUS w przekazywaniu składek do II filaru ubezpieczeń. Wspar- ciem dla Warszawskiego Indek- su Giełdowego mogłyby być zakupy inwestorów zagranicznych, ale w tym przypadku musimy poczekać na osłabienie polskiej waluty — twierdzi Mariusz Adamiak, doradca inwestycyjny w Pioneer Pekao Investments Management.
Zdaniem wielu instytucji zajmujących się prognozami, wartość polskiej waluty w stosunku do dolara i euro do końca roku może obniżyć się od 10 do 30 proc. Aktualnie, dla inwestorów zagranicznych oznacza to, że do ryzyka związanego z kupnem akcji dochodzi zwiększone ryzyko kursowe. Aby inwestować w akcje na giełdzie w Warszawie muszą oni kupić złote. Tymczasem nie można wykluczyć nagłego i znacznego osłabienia polskiej waluty.
według Mariusza Adamiaka, sytuacja na GPW nie rysuje się jednak w czarnych kolorach. Istnieje kilka czynników, które mogą sprawić, że wartość akcji znowu będzie rosła.
— Mimo wszystko pozostanę optymistą. Wartość fundamentalna większości akcji notowanych na warszawskiej giełdzie jest wyższa od cen rynkowych, które już zdyskontowały niekorzystne czynniki. Spodziewam się stopniowej poprawy w gospodarce, co przełoży się na wyniki spółek. Pozytywnym impulsem będą obniżki stóp procentowych, które przyczynią się do ożywie- nia na giełdzie. Warto również wspomnieć, że w tym roku prawdopodobnie czekają nas dwie duże oferty na rynku publicznym — TP SA i PZU, co może przyciągnąć nowy kapitał i stanowi preludium do trwalszych wzrostów całego rynku. Pojawienie się na giełdzie PZU będzie na pewno odebrane przez rynek pozytywnie — mówi Mariusz Adamiak.
Trudno jednak przewidzieć, kiedy największy ubezpieczyciel pojawi się na parkiecie. Tymczasem na warszawskiej giełdzie brakuje dużych i wartościowych firm z odpowiednio dużą płynnością akcji.
Wzrostom na GPW sprzyjać mogą poprawiające się wskaźniki makroekonomiczne. Ich wpływ na kursy polskich akcji będzie zauważalny jednak dopiero w czwartym kwartale. Należy pamiętać, że polska gospodarka jest zależna od trendów globalnych.
Nie spodziewałbym się recesji w gospodarce amerykańskiej, zaś sam wzrost indeksów głównych giełd zza Atlantyku to również bardzo poważny bodziec wzrostowy dla polskich indeksów. Nie przeceniałbym z kolei wpływu wyborów na giełdę, mimo że takie wydarzenia zawsze wprowadzają element niepewności. Jednak w nadchodzących wyborach większość partii, które będą się liczyć to formacje proeuropejskie, otwarcie deklarujące chęć szybkiego włączenia Polski do Unii Europejskiej. Nie będą one mogły zatem pozwolić sobie na rozregulowanie gospodarki — dodaje doradca inwestycyjny Pioneer Investments.