Sinclair wygrywa przetarg w PGNiG

Anna Bytniewska
opublikowano: 2003-08-04 00:00

Firma Sinclair jest zwycięzcą w przetargu na dostawy spotowe 2 mld m sześc. gazu dla PGNiG — wynika z nieoficjalnych informacji. W grę wchodzi kontrakt za 200 mln USD.

W piątek Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) wyłoniło zwycięzcę w przetargu na dostawy 2 mld m sześc. gazu z Ukrainy, które trzeba zrealizować do 2004 r.

Nieoficjalnie wiadomo, że została nim firma Sinclair, z którą kojarzeni są członkowie byłych zarządów gazowego giganta.

— Ta spółka zrealizuje całość dostaw dla PGNiG — mówi chcący zachować anonimowość informator.

Szacuje się, że cały kontrakt jest wart 200 mln USD. Dla gazowego potentata ma on duże znaczenie jako element uzupełniający dostawy, które PGNiG kupuje w ramach kontraktów długoterminowych od Gazpromu. Nie wiadomo natomiast, jaka jest cena, oferowanego przez Sinclair, paliwa.

Przetarg od początku wzbudzał kontrowersje. Ogłaszany był dwa razy, gdyż za pierwszym razem nie został rozstrzygnięty, bo oferty —zdaniem przedstawicieli PGNiG — nie spełniały wymogów formalnych. Za drugim razem złagodzono kryteria, dopuszczające do udziału w przetargu. Ale tylko w niewielkim stopniu.

— Warunki, które postawiło PGNiG, spowodowały, że firmy przestraszyły się dużego ryzyka — mówi nasze źródło.

Ale była jeszcze jedna sprawa, która warunkowała zwycięstwo w przetargu.

— Tylko firma, mająca dobre stosunki z Gazpromem mogła przesłać ten gaz przez ukraiński system gazociągów, zarządzany przez Ukrtransgaz. Powód jest prosty. Gazprom jest udziałowcem tej spółki — podkreśla nasz rozmówca.

To wszystko spowodowało, że większość z ośmiu firm, startujących w przetargu, wycofała się. Na placu boju zostały tylko Sinclair, ZA Puławy oraz Międzynarodowy Instytut Zaawansowanych Technologii.

— Te trzy firmy nawiązały współpracę. Celem Sinclaira — podobnie jak ZA Puławy — jest przecież dostarczenie gazu dla spółek sektora wielkiej syntezy chemicznej — twierdzi anonimowy informator.

Przetargiem zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Marek Kossowski, prezes PGNiG, nie znalazł w piątek czasu na rozmowę z „PB”.