Skandynawa niską ceną nie przekonasz do współpracy

opublikowano: 08-10-2015, 22:00

Handel zagraniczny Kontrahenci ze Skandynawii będą lojalni i dobrze zapłacą — w dodatku na czas. Jednak wymagania mają wysokie

Kraje skandynawskie są kierunkiem, którym warto się zainteresować. To silne gospodarki z dużym popytem wewnętrznym i stabilnym systemem prawno-administracyjnym. W dodatku kontrahenci z w tych rejonach zawsze płacą na czas.

Polskie firmy, licząc na współpracę ze Skandynawami, muszą być uczciwe. To podstawowa wartość. Kontrahenci z tych rynków, pomimo że na przykład pytają o ceny, to często są już z nimi dobrze obeznani — mówi Maciej Snarski z firmy Rynek Nordycki.
Zobacz więcej

UCZCIWOŚĆ PODSTAWĄ:

Polskie firmy, licząc na współpracę ze Skandynawami, muszą być uczciwe. To podstawowa wartość. Kontrahenci z tych rynków, pomimo że na przykład pytają o ceny, to często są już z nimi dobrze obeznani — mówi Maciej Snarski z firmy Rynek Nordycki. ARC

Cena nie jest najważniejsza

— Skandynawowie są bardzo solidni w porównaniu z południem Europy, ale trzeba pamiętać, że oni współpracują z całym światem i też miewają problemy, które mogą kończyć się brakiem zapłaty — zwraca uwagę Juliusz Lewandowski, wiceprezes Beweship, firmy współpracującej m.in. z Danią i Norwegią.

— W Norwegii, tak jak wszędzie, zdarzają się co prawda problemy z płatnościami, ale bardzo rzadko. Rzadko mamy też do czynienia z sytuacją, kiedy norweska firma nagle upada — zapewnia Aleksandra F. Eriksen, prezes Polish Connection, firmy, która oferuje m.in. obsługę księgową i podatkową dla firm współpracujących z Norwegią.

Oprócz rzetelnych płatności we współpracy z kontrahentami ze Skandynawii można także liczyć na lojalność.

— Jak już nawiążą współpracę, znajdą wiarygodnego partnera, to nie będą chcieli z niego rezygnować. Dla dobra własnego biznesu — zauważa Maciej Snarski z firmy doradczej Rynek Nordycki.

Ponadto dla Skandynawów zawsze na pierwszym miejscu będzie jakość, a nie cena.

— Podczas jednego z seminarium polski przedsiębiorca zapytał dyrektora do spraw zakupu jednej z dużych norweskich firm, w jaki sposób może zostać jego poddostawcą. Zwracał uwagę na niskie ceny, które może zaoferować przy takiej współpracy. Norweg odpowiedział, że im nie chodzi o to, żeby było jak najtaniej, tylko o wysoką jakość poszukiwanych produktów i podwykonawców. Wydaje mi się, że ta wypowiedź doskonale oddaje mentalność Norwegów — dla nich nie jest problemem zapłacić więcej, ale produkt musi być naprawdę wysokiej jakości — tłumaczy Aleksandra F. Eriksen.

Słowa też są umową

To przywiązanie do jakości może być jednak zarówno zaletą, jak i wadą.

— Skandynawia to jeden z najbardziej wymagających rynków pod względem jakości.Nie można tu sobie pozwolić na żadne odstępstwa od jakichkolwiek wymagań. Nawet nieodpowiedni odcień koloru danego produktu może zdyskwalifikować projekt — przestrzega Maciej Snarski.

Jego zdaniem, Skandynawia wyrasta już ze sprowadzania części z Chin i coraz bardziej przekonuje się do Europy. To kraj, który potrzebuje kooperacji z państwami, gdzie koszty pracy są niższe. Jakość musi jednak odpowiadać temu, co sami tworzą. Wysokim wymaganiom opłaci się jednak sprostać.

— Norwegowie bardzo sobie cenią dobrą pracę i są w stanie wysoko wynagrodzić produkt dobrej jakości — zwraca uwagę Aleksandra F. Eriksen. To także znacznie mniej zbiurokratyzowane rynki niż Polska.

— Większość spraw urzędowych, jak na przykład rejestracja firmy czy też każdego rodzaju PIT do urzędu skarbowego, może być załatwiona drogą elektroniczną, bez konieczności stania w kolejkach w urzędach. Ponadto dla Norwegów ważne i wiążące jest wstępne zawieranie umów ustnie. Nie trzeba wszystkiego spisywać na papierze — zapewnia Aleksandra F. Eriksen.

Z tego też powodu jakiekolwiek deklaracje są dla nich istotne.

— Skandynawowie mocno się przywiązują do deklaracji, dlatego trzeba się z nich wywiązywać. Nie można obiecywać gruszek na wierzbie. Sami, kiedy coś mówią, to zwykle jest to już przemyślane i na pewno realne. Otwarcie informują również o tym, czego nie mogą zrobić. W skrócie — stawiają sprawy jasno — mówi Juliusz Lewandowski. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że w niektórych krajach skandynawskich można liczyć na finansowe wsparcie swoich inwestycji.

— W Norwegii funkcjonuje wiele instytucji oferujących dotacje na wsparcie lokalnego biznesu w określonych, uprzywilejowanych branżach. Przy tym nie ma znaczenia narodowość właścicieli firmy przy ich pozyskaniu, wystarczy, że sama firma będzie zarejestrowana w Norwegii i wyda pieniądze lokalnie — mówi Aleksandra F. Eriksen.

W zgodzie z prawem

Współpraca z krajami skandynawskimi wiąże się jednak także z wieloma wyzwaniami.

— Przy współpracy z Norwegami trzeba pamiętać, że dla nich liczy się przede wszystkim rzetelność i uczciwość. Podczas, kiedy polskie firmy często starają się wymogi prawne obchodzić, Norwegowie uważają, że płacenie podatków to podstawowy obowiązek wobec państwa. Jakiekolwiek próby jego obejścia będą bardzo źle widziane i mogą zamknąć drogę do potencjalnej współpracy — tłumaczy Aleksandra F. Eriksen.

— Faktycznie Skandynawowie nie lubią naginać prawa. Zgadzają się tylko na to, co mieści się w jego granicach — potwierdza Juliusz Lewandowski.

Ponadto cenią sobie czas. Wszystko musi być dobrze zaplanowane i wykonane w terminie. Grzechem będzie też łamanie praw pracowniczych.

— Pracownik produkcyjny i szef firmy są tam sobie równi. Mamy takie doświadczenia, że kiedy przyjeżdżali do nas Skandynawowie i widzieli, że pracownicy się nie szanują, to nie chcieli współpracować — twierdzi Maciej Snarski. Bardzo ważna jest dla nich także równość płci. Niektóre kraje wprowadziły nawet ustawy, które zobowiązują do zatrudnienia na najwyższych stanowiskach odpowiedniego procentu kobiet.

— Dlatego nawet jadąc na przykład w delegację, warto dobierać parytet płci — zwraca uwagę Maciej Snarski. Pewnym kłopotem dla polskich eksporterów we współpracy ze Skandynawią mogą być także kwestie walutowe.

— Większość państw tego regionu (poza Finlandią) posługuje się lokalną walutą, co często rodzi dodatkowe problemy dla firm. Po pierwsze, trudność sprawiać może wymiana skandynawskich walut. Nie wszystkie banki mają je w podstawowej ofercie, a przedsiębiorcy muszą często dodatkowo płacić za rachunki walutowe. Po drugie, jeśli polscy eksporterzy chcą uniknąć podwójnego przewalutowania i rozliczać się ze skandynawskim partnerem w jego lokalnej walucie — a tak robi blisko co czwarty nasz klient — to muszą pamiętać o ryzyku kursowym. Jest to szczególnie ważne w świetle ostatnichwahań na kursach skandynawskich walut, które zareagowały dużymi spadkami na przecenę ropy naftowej, ale także ważnych dla regionu cen rud stali i rud żelaza. Na początku roku wielu przedsiębiorców rozliczających się w tych walutach przez spadki notowań mogło stracić część swojej marży, jeśli nie zabezpieczyli oni sobie wcześniej kursu wymiany — tłumaczy Radosław Jarema, szef instytucji płatniczej Akcenta.

Stal, technologia i ekologia

Polscy eksporterzy do Skandynawii wysyłają m.in. jednostki pływające, meble, sprzęt AGD, samochody ciężarowe i autobusy oraz odzież. Kraje skandynawskie są też ważnym odbiorcą dla polskiego przemysłu drzewnego, żeliwnego i stalowego oraz dla producentów zbóż. W najbliższym czasie zyskiwać na znaczeniu mogą także inne branże.

— Na północ naszego kraju przyjeżdża coraz więcej turystów ze Skandynawii i panie już zauważyły, że nasze kosmetyki są dobrej jakości i w rozsądnej cenie. Myślę, że z czasem na podobnej zasadzie będą zyskiwać w ich oczach także inne nasze branże — uważa Maciej Snarski. Ponadto Skandynawię interesują szczególnie wysokie technologie i ekologia.

— Norwegowie lubią testować wszelkie nowinki technologiczne. Pozwala im na to wysoki poziom stopy życiowej. Klasa średnia jest tam silna finansowo. Bardzo ważna jest dla nich także ekologia — na przykład samochody na prąd są na tyle uprzywilejowane, że mogą jeździć pasami dla autobusów i nie pobiera się w ich przypadku opłat za przejazd autostradą — tłumaczy Aleksandra F. Eriksen.

Jego zdaniem, Norwegowie coraz więcej importują maszyn, przyczep, materiałów budowlanych, produktów stali. Szansą dla zagranicznych firm mogą być także duże projekty, które są planowane w najbliższym czasie. — Przykładem może być budowa fabryki aluminium, która powinna ruszyć w 2017 r. To gigantyczny projekt o wartości 8,7 bln norweskich koron. Efektem ma być fabryka, która emituje najmniej CO 2 przy produkcji aluminium na świecie — mówi Aleksandra F. Eriksen.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu