Premier godzi skłóconych o energetykę ministrów skarbu i gospodarki. Ale związkowcy mówią, że już im nie ufają.
Odpowiedzialność za przygotowanie projektu ustawy o akcjach pracowniczych dla konsolidowanych spółek energetycznych przejmie Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP). Taka decyzja zapadła po czwartkowym spotkaniu z premierem szefów zwaśnionych resortów skarbu i gospodarki (MG).
Jak wynika z naszych informacji, szef rządu nie zdecydował się — przynajmniej na razie — na istotne zmiany w podziale kompetencji między obydwoma ministerstwami. Przypomnijmy, że Piotr Woźniak, szef MG, chciał, by na czas realizacji rządowego programu konsolidacji branży przekazać nadzór nad łączonymi spółkami jego resortowi. Spotkanie z premierem miało podobno „charakter koncyliacyjny”. Czy ministrowie rzeczywiście przestaną się kłócić, czas pokaże. A współpraca będzie im potrzebna, by razem negocjować z protestującymi związkowcami.
Centrale związkowe w energetyce na wniosek Solidarności ogłosiły pogotowie strajkowe. Na 16 marca zapowiadają manifestację w stolicy. Czy do niej dojdzie, okaże się po planowanym na 5 marca spotkaniu z szefami resortów gospodarki, skarbu i pracy. Związki mają pretensje nie tylko o ustawę.
— Tu chodzi o łamanie porozumień przez rząd. Jedno z nich dotyczy konsolidacji energetyki. Przed jej przeprowadzeniem mieliśmy dostać dokumenty pokazujące konsekwencje wprowadzenia programu dla spółek i pracowników. Miała być też ustawa o akcjach pracowniczych. Tymczasem minister skarbu na wniosek ministra gospodarki podjął decyzję o konsolidacji części spółek, podczas gdy nie było nawet rządowego projektu. Utracili nasze zaufanie. Oczekujemy, że gwarantem porozumień będzie premier — mówi Kazimierz Grajcarek, przewodniczący sekretariatu górnictwa i energetyki NSZZ Solidarność.
Związkowiec nie chce na razie komentować szczegółów projektu ustawy. MSP jest dobrej myśli, bo ze wstępnych konsultacji ze związkami wynika podobno, że są skłonne zaakceptować przedstawioną przez nie wersję (wcześniejszy projekt MG został odrzucony). Związkowcy oczekują gwarancji, że pracownicy dostaną akcje swoich spółek, a w przyszłości będą mogli wymienić je na udziały w spółkach holdingowych przeznaczonych do wprowadzenia na giełdę. Według Kazimierza Grajcarka, oczekują też gwarancji otrzymania rekompensat, gdyby ustawę zakwestionował Trybunał Konstytucyjny.



