Rząd myśli o dokapitalizowaniu Grupy Stoczni Gdynia 100 mln zł. Nie dążymy do renacjonalizacji zakładu — zapewniają urzędnicy.
Jacek Piechota, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, na wczorajszym posiedzeniu połączonych komisji gospodarki i skarbu, poinformował, że po sporządzeniu audytu w Grupie Stoczni Gdynia (GSG) okazało się, że holdingowi potrzeba 840 mln zł, by odbudować pozycję rynkową. Około 660 mln zł stocznia potrzebuje w postaci kapitału obrotowego, co mogą zapewnić kredyty gwarantowane przez Skarb Państwa (SP), KUKE, a także pożyczki bez poręczeń. Pozostałe środki to tzw. finansowanie podmiotowe, które może na przykład pochodzić z podwyższenia kapitału stoczni.
— Skarb Państwa rozpatruje możliwość dokapitalizowania GSG 100 mln zł. Tu jednak konieczne jest albo dokapitalizowanie proporcjonalne, co oznacza także udział innych akcjonariuszy, albo zgoda trzech czwartych udziałowców na zmianę proporcji akcjonariatu — dodaje Jacek Piechota.
Obecnie SP ma prawie 25 proc. udziałów GSG, której kapitał akcyjny przekracza 210 mln zł.
— Ze strony zarządu stoczni nie widać jednak oczekiwania na dokapitalizowanie. Takie podejście budzi nasze wątpliwości — podkreśla Piotr Czyżewski, wiceminister skarbu.
— Zarząd i akcjonariusze analizują propozycję. Wkrótce będzie odpowiedź — mówi Janusz Szlanta, prezes GSG.
Wiceminister gospodarki informuje również, że trwają prace nad konsolidacją GSG, Stoczni Szczecińskiej Nowa i zakładów Hipolit Cegielski Poznań.
— Rozważane jest powołanie funduszu inwestycyjnego, do którego trafiłyby akcje spółek. Fundusz budowałby także system finansowania sektora — dodaje Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.
Jego zdaniem, konkretny projekt połączenia może być gotów do 22 maja. Piotr Czyżewski informuje, że rozważane są dwie koncepcje połączenia — wniesienie akcji SP do funduszu albo całkowite włączenie podmiotów do grupy holdingowej. Zapewnia również, że planowane działania resortu nie mają na celu renacjonalizacji gdyńskiej grupy.
— Chcemy, by w proces włączyli się też inni akcjonariusze — dodaje wiceminister Czyżewski.
Przedstawiciele resortów liczą też na decyzję Rady Ministrów w sprawie gwarancji dla sektora. Szacują, że branży potrzeba rocznie 700 mln zł, którą mogą zagwarantować tzw. rolowane poręczenia — w przypadku przekazania statku armatorowi, gwarancja automatycznie przechodziłaby na następną jednostkę. Dzięki temu stocznie miałyby szansę na przyśpieszenie otrzymywania poręczeń.