Skarb zaprasza do Enei

Agnieszka Berger
opublikowano: 28-07-2009, 00:00

Resort skarbu nie obawia się, czy inwestorzy zdążą z ofertami, bo "pieniądze nie jeżdżą na wakacje".

Zdaniem Vattenfalla, potencjalnego nabywcy większościowego pakietu akcji spółki, tak poważny przetarg w urlopowym szczycie jest… trochę niepoważny

Resort skarbu nie obawia się, czy inwestorzy zdążą z ofertami, bo "pieniądze nie jeżdżą na wakacje".

Wystartował II etap prywatyzacji Enei. "Puls Biznesu" informował w ubiegłym tygodniu, że doradca prywatyzacyjny Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) zarekomendował przełom lipca i sierpnia jako najlepszy termin zaproszenia inwestorów do negocjacji w sprawie sprzedaży większościowego pakietu akcji giełdowej grupy. Ogłoszenie ukazało się wczoraj. Resort nie pozostawił potencjalnym inwestorom wiele czasu do namysłu. Na wstępne oferty czeka tylko do 14 sierpnia. Pięć dni później zamierza ogłosić krótką listę.

Udają, że sprzedają

Przedstawiciele szwedzkiego koncernu Vattenfall, mniejszościowego akcjonariusza Enei typowanego przez rynek na inwestora strategicznego dla poznańskiej spółki, są nieprzyjemnie zaskoczeni tak napiętym harmonogramem.

— To okres urlopowy u nas i prawdopodobnie w większości koncernów. A do złożenia oferty, nawet wstępnej, potrzebne są zgody korporacyjne. Tymczasem nasza rada nadzorcza w ogóle nie zbiera się w tym okresie i uzyskanie jej akceptacji będzie bardzo kłopotliwe. Ogłoszenie takiego przetargu w szczycie sezonu wakacyjnego wygląda trochę niepoważnie. A może to sygnał, że skarb państwa wcale nie chce sprywatyzować Enei, choć mówi, że chce? — zastanawia się Torbjorn Wahlborg, prezes Vattenfall Poland.

Nie wszyscy potencjalni nabywcy większościowego pakietu akcji poznańskiej grupy są równie otwarci i krytyczni. Większość, m.in. EDF Polska, odmawia komentarza. Szef polskiej spółki francuskiego koncernu Philippe Castanet zaczyna urlop w przyszłym tygodniu. Kwestii terminów i swojego zainteresowania przetargiem nie komentuje również niemieckie RWE, choć nieoficjalnie wiadomo, że grupa prawdopodobnie złoży ofertę. Czeski koncern CEZ, kolejny z oczekiwanych przez rynek inwestorów, na razie zapowiada tylko, że podejmie decyzję po przeanalizowaniu propozycji skarbu. Prywatyzacja poznańskiej grupy może również przyciągnąć francuski GDF Suez, który interesował się ubiegłoroczną ofertą publiczną akcji Enei, choć ostatecznie nie zrobił zakupów.

Chorąży zawsze zdąży

Grzegorza Górskiego, prezesa Electrabela Polska (tutejszej spółki GDF Suez), terminy narzucone przez skarb nie przerażają.

— Kwestii naszego zainteresowania Eneą nie komentuję. Co do terminów, wolę taki harmonogram niż przetargi ciągnące się przez 3 lata i zakończone bez rozstrzygnięcia, jak to było np. w przypadku grupy G8. Sierpień to rzeczywiście najgorszy miesiąc, ale nie sądzę, żeby uzyskanie zgód korporacyjnych było aż takim problemem — uważa Grzegorz Górski.

Tego samego zdania jest resort skarbu.

— Pieniądze nie wyjeżdżają na wakacje — komentuje krótko Maciej Wewiór, rzecznik ministerstwa.

Marcin Zieliński, dyrektor Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Prywatyzacji III w MSP, odpowiedzialnego za energetykę, dodaje, że skarb nie zaskoczył inwestorów przetargiem na Eneę, bo zapowiadał go od wielu miesięcy.

— Chcemy zamknąć ten projekt do końca roku. Nie możemy sobie pozwolić na zatrzymanie prywatyzacji na dwa miesiące z powodu sezonu urlopowego. Inwestorzy mogli bez trudu przewidzieć wszystkie terminy i zawczasu się przygotować — mówi Marcin Zieliński.

Grzegorz Górski się z tym nie zgadza.

— Nieustannie słyszymy zapowiedzi, które potem nie są realizowane, a politycy nawet nie wyjaśniają, dlaczego. Trudno więc być przygotowanym zawczasu — komentuje prezes Electrabela Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane