Skarbówka zarobi na dotacjach na OZE

Rząd jest nieubłagany — od niektórych dotacji na mikroinstalacje OZE trzeba płacić VAT. Samorządy są oburzone

Nawet 110 mln zł — tyle VAT-u może ściągnąć państwo w związku z boomem na dopłaty unijne na montaż ekologicznych źródeł ciepła w prywatnych domach, o które, w imieniu mieszkańców, starają się gminy. To szacunki samego resortu, który w ciągu ostatnich miesięcy musiał odpowiadać już na liczne interpelacje poselskie i pisma samorządów w tej sprawie. Resort powołuje się na unijną dyrektywę i krajowe przepisy, które mówią, że subwencje, mające wpływ na cenę produktu lub usługi, są podstawą opodatkowania. Problem w tym, że związane z tymi przepisami indywidualne interpretacje podatkowe, rozstrzygane na niekorzyść gmin, mogą ostudzić słoneczną gorączkę. W tym tygodniu marszałek Podlasia poinformował, że 30 gmin, m.in. miasto Kolno, gmina Kolno i gmina Nowe Piekuty, prawdopodobnie zrezygnuje ze wsparcia na instalacje odnawialnych źródeł energii (OZE) w domach mieszkańców.

Zobacz więcej

DROGIE DOTACJE: Tzw. „projekty parasolowe”, czyli takie, w których przy otrzymaniu dotacji unijnej dla mieszkańca pośredniczy gmina, dotyczą przede wszystkim instalacji sektora OZE, takich jak fotowoltaika i kolektory słoneczne, ale często też pomp ciepła czy kotłów na biomasę. Stanowisko resortu jest jednoznaczne — od ceny montażu takich urządzeń trzeba odprowadzić VAT, a podstawą naliczenia podatku jest również unijna dotacja. Fot. iStock

Kosztowne słońce

— Zamieszanie wokół VAT-u sprawiło, że podlaskie samorządy przez długi czas wstrzymywały się z zawieraniem umów. Do tej pory zostało podpisanych 39 umów, a projektów wybranych do dofinansowania jest 62 — wyjaśnia Maciej Żywno, wicemarszałek województwa podlaskiego. Zgodnie z interpretacją Ministerstwa Finansów, która niedawno trafiła do Urzędu Marszałkowskiego, dotacja w tym przypadku jest bowiem podstawą do naliczenia VAT-u. Co teraz zrobią gminy — nie wiadomo.

— Cześć gmin po uzyskaniu informacji z Ministerstwa Finansów może podjąć decyzje o rezygnacji z realizacji projektu, a część po prostu je ograniczy — dodaje Urszula Arter, rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego na Podlasiu.

Koszty podatku będą musiały ponieść albo gminy, albo mieszkańcy — ani jedni, ani drudzy się na to nie godzą. Wartość wszystkich wyłonionych projektów w ostatnim konkursie dotyczącym mikroinstalacji OZE w prywatnych domach, realizowanym w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego (współfinansowanego z funduszy Unii Europejskiej), to 70 mln zł. Z wyliczeń marszałka wynika, że łączny koszt podatku VAT od nich sięgnie ok. 15 mln zł.

— Odpowiedź Ministerstwa Finansów w tej sprawie jest niestety potwierdzeniem wcześniejszego stanowiska rządu — mówi Maciej Żywno.

Zapłacą mieszkańcy

Stanowisko rządu potwierdzą też Wojewódzkie Sądy Administracyjne (WSA). Dotychczas na korzyść Ministerstwa Finansów zapadły co najmniej dwa wyroki w podobnych sporach — sprawy na wokandę wnosiły gminy Lublin i Rzeszów (w obu przypadkach wyroki na razie są nieprawomocne). — Do tej pory nie było gmin, które by wygrywały spory w sprawie objęcia podatkiem VAT dotacji na OZE. My złożyliśmy wniosek o interpretację indywidualną do Izby Skarbowej, na razie nie mamy odpowiedzi — informuje Dariusz Górski, skarbnik gminy Włoszczowa, która jest jednym z beneficjentów dotacji na OZE w woj. świętokrzyskim.

Problem dotyczy tzw. projektów parasolowych. Schemat w nich zawsze wygląda podobnie — najpierw gmina zbiera wnioski od mieszkańców, zainteresowanych dotacją na instalację paneli słonecznych lub fotowoltaiki, a potem sama wnioskuje o dofinansowanie (często nawet ok. 50-70 proc.) w ramach konkursów organizowanych przez urzędy marszałkowskie. Gdy uda się je pozyskać, wybiera w przetargu wspólnego wykonawcę. Najczęściej wkład własny pokrywają sami mieszkańcy, czasem gmina się dokłada.

— W naszej gminie nie przewidujemy masowych rezygnacji mieszkańców. Korzystamy ze wsparcia firm doradczych, więc kwestia obowiązywania VAT-u nie była dla nas zaskoczeniem. Sprawę postawiliśmy jasno już w momencie zbierania wniosków: informowaliśmy mieszkańców, że cały VAT jest po ich stronie, podobnie jak wkład własny. Gmina pobrała więc zaliczki na podatek, być może inne urzędy tego nie zrobiły — mówi Dariusz Górski.

Dodaje, że jeśli okaże się, że skarbówka odstąpi od naliczenia VAT-u, zaliczki będą zwrócone mieszkańcom. Mimo to, również we Włoszczowej masowe instalacje OZE na domach mieszkańców są zagrożone. W przetargach nie udało się znaleźć wykonawców.

— Problem w tym, że gdy tylko pojawiają się tego typu programy wsparcia z funduszy UE w województwach, firmy podnoszą ceny. Pierwszy przetarg na wykonawcę instalacji fotowoltaicznych już się odbył. Najtańsza oferta była o pół miliona wyższa niż nasze założenia, więc musieliśmy go unieważnić. Gdyby wartość zamówienia wzrosła, różnicę w cenie musieliby dopłacić mieszkańcy, bo gmina nie ma w budżecie dodatkowych środków — mówi Dariusz Górski. Do przetargu na wykonawcę instalacji solarnych nie zgłosiła się natomiast żadna firma.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Skarbówka zarobi na dotacjach na OZE