Składki ZUS — kosztowna danina

opublikowano: 02-09-2019, 22:00

Pracodawcy są przeciwni likwidacji limitów w opłatach. Inni z kolei chcą, aby powiązać je z dochodami

Zniesienie górnej rocznej granicy składek na ubezpieczenia społeczne przewidziane w projekcie przyszłorocznej ustawy buddżetowej będzie kosztowne dla przedsiębiorców — alarmują ich organizacje. Taka zmiana podniesie koszty zatrudnienia osób z najwyższymi zarobkami. Konfederacja Lewiatan ostrzega, że to zagrozi tysiącom miejsc pracy.

Każdy przedsiębiorca powinien mieć wybór w opłacaniu ubezpieczeń
społecznych, czyli kwota ryczałtowa lub składka ZUS proporcjonalna do
przychodu. Niezależnie od wysokości przychodu — uważa Michał Sadecki prezes
Polskiej Grupy Supermarketów
Zobacz więcej

A MOŻE DAĆ WYBÓR:

Każdy przedsiębiorca powinien mieć wybór w opłacaniu ubezpieczeń społecznych, czyli kwota ryczałtowa lub składka ZUS proporcjonalna do przychodu. Niezależnie od wysokości przychodu — uważa Michał Sadecki prezes Polskiej Grupy Supermarketów Fot. ARC

O planie zniesienia limitu składek na ZUS wiadomo nie od dziś, był on nawet uchwalony, ale pomysłem tym zajął się w ubiegłym roku Trybunał Konstytucyjny. Zarzuty dotyczyły jednak naruszenia zasad legislacji i chociaż zmiany w dotychczasowym odprowadzaniu tej daniny nie weszły w życie w 2019 r., to obecnie rząd do nich powraca.

Płace w dół, koszty w górę

Limit, powyżej którego składki nie są odprowadzane, odpowiada 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Jeśli zostanie on zniesiony zgodnie z obecnymi założeniami, osoby, których zarobki w 2020 r. przekroczą 142 tys. zł — jak podaje EY — dostaną mniejsze wynagrodzenie netto. Pracodawcy natomiast zapłacą więcej z tytułu tej części składek, które odprowadzają na rzecz zatrudnionych, z własnych firmowych budżetów. Dla dużych firm może to oznaczać nawet 20 mln zł dodatkowych kosztów w skali roku — wylicza EY.

Lewiatan szacuje, że ograniczenie rocznej podstawy wymiaru składek emerytalno-rentowych dotknie ok. 350 tys. pracowników, głównie specjalistów i ekspertów zatrudnionych nie tylko w branżach nowych technologii, ale także w motoryzacji, medycynie, finansach czy logistyce.

Według Konfederacji pierwszym efektem zniesienia limitu ZUS, poza zmniejszeniem wynagrodzeń i wzrostem kosztów zatrudnienia, będzie spowolnienie podwyżek płac w firmach — za wyższe koszty pracy części załóg solidarnie zapłacą pozostali. Organizacja zauważa też, że należy się także spodziewać likwidacji niektórych etatów niemających strategicznego znaczenia dla przedsiębiorstw. I wreszcie, że wielu dobrze opłacanych specjalistów zrezygnuje z umowy o pracę i przejdzie na samozatrudnienie, co stoi w sprzeczności z dowartościowywaniem i promowaniem pracy na etacie.

Kolejny negatywny skutek prognozowany przez Lewiatana to bardzo ostrożne podejście biznesu do planowania nowych dobrze płatnych stanowisk pracy.

— Zmniejszy się atrakcyjność tworzenia w naszym kraju miejsc pracy wysokiej jakości i dobrze wynagradzanych. Sytuacja skłoni inwestorów do zrewidowania dotychczasowej polityki inwestycji i zatrudnienia. Będzie nam trudniej rywalizować o takie miejsca pracy z Węgrami czy Czechami. Doprowadzi to do odpływu kapitału oraz technologii, a także wysokokwalifikowanych pracowników, w szczególności w branżach innowacyjnychi działających na rynku nowych technologii — przestrzega Robert Lisicki, radca prawy, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.

1cae78be-dad3-11e9-8a34-2a2ae2dbcce4
Polityka gospodarcza
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE
Polityka gospodarcza
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Obawia się on też odpływu z kraju fachowców z wyższymi zarobkami i niechętnego podejmowaniu w kraju pracy przez młodych, świetnie wykształconych specjalistów. Lewiatan obliczył, że do 2030 r. polski rynek pracy zubożeje o ponad 1,5 mln osób, a najgwałtowniejszy spadek nastąpi wśród osób w wieku 18-45 lat.

— Zmiany demograficzne i gospodarcze w państwach Unii Europejskiej wymuszają konkurowanie o młode talenty, ludzi z określonymi kwalifikacjami — twierdzi Robert Lisicki.

W jego ocenie nowe przepisy nie ułatwią zatrzymania w kraju najzdolniejszych ludzi.

PGS: zachować proporcje

O tym, jak obciążenie daniną ubezpieczeniową wpływa na biznes, mówi też Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów (PGS), zwracając uwagę na wzrost składek ZUS dla przedsiębiorców.

— Przyszłoroczny podstawowy obowiązek, który wyniesie aż 1445 zł miesięcznie, nie tylko ograniczy, lecz zmusi do zamknięcia tysiące przedsiębiorców prowadzących małe, lokalne sklepy spożywcze, czyli jedyneźródło utrzymania dla setek tysięcy rodzin — podkreśla Michał Sadecki.

PGS jest np. za tym, aby podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne prowadzących działalność gospodarczą była powiązana z podstawą opodatkowania, czyli z rzeczywistymi możliwościami finansowymi przedsiębiorców w danym czasie — co stanowiłoby istotne wsparcie dla tych, którzy obecnie muszą płacić nieproporcjonalnie wysokie składki. Taki system gwarantowałby, że osiągający w warunkach 2019 r. miesięczny dochód poniżej 5718 zł zapłaciliby dla ZUS mniej niż do tej pory. Aż 78 proc. takich małych firm uzyskuje dochód niższy od tego progu. Natomiast przedsiębiorców, którzy mają wyższe dochody, przed nadmiernym wzrostem obciążeń obecnie chroni roczny limit składkowy. PGS zwraca uwagę, że nad małymi, rodzimymi firmami działającymi w branży spożywczej coraz bardziej zaciska się pętla finansowa.

— Krótszy tydzień pracy sklepów z uwagi na wolne niedziele, rosnące koszty prądu, energii, konkurencyjność płacowa na rynku pracy, wyższe koszty składek wypadkowych ZUS — to tylko wybrane czynniki mające negatywny wpływ na perspektywę prowadzenia biznesu przez polskiego małego przedsiębiorcę — wylicza Michał Sadecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu