Skłóceni producenci kas nasilają lobbing w MF

Kamil Kosiński
opublikowano: 27-06-2001, 00:00

Skłóceni producenci kas nasilają lobbing w MF

Za pięć dni wchodzą w życie nowe przepisy, dotyczące homologacji kas fiskalnych. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, jak je interpretować. Podzieleni producenci do ostatnich dni prowadzą ostry lobbing w Ministerstwie Finansów, które nie wyjaśnia kluczowego dla sprawy terminu „wprowadzenia do obrotu”.

1 lipca kończy się vacatio legis nowych przepisów, dotyczących wprowadzenia do obrotu kas fiskalnych zgodnie z tzw. nową homologacją. Właśnie określenie „wprowadzanie do obrotu” nadal jest kością niezgody między największymi graczami na tym rynku. We ubiegłym tygodniu trzej producenci kas fiskalnych — Euro-Fis, Libella i Optimus IC — złożyli w Ministerstwie Finansów pismo, w którym domagają się takiej interpretacji tego pojęcia, które uniemożliwiałoby jakąkolwiek sprzedaż urządzeń bez tzw. nowych homologacji po 1 lipca. Do 1 sierpnia dozwolona byłaby fiskalizacja urządzeń ze starymi homologacjami przez użytkowników końcowych.

Dokument jest odpowiedzią trzech producentów na zabiegi Apollo Electronics, Elzabu i Posnetu, zmierzające do takiej interpretacji przepisów, która za wprowadzenie kasy do obrotu uznawałaby jedynie jej sprzedaż przez producenta lub importera do hurtownika. W praktyce oznaczałoby to możliwość opróżnienia ze starych kas magazynów. Nawet ostatniego dnia czerwca mogliby podpisać umowy sprzedaży zalegających w magazynach starych kas.

— A to oznacza, że zawarto by papierowe umowy, które uwzględniałyby odroczone terminy dostaw i płatności — twierdzi jeden ze znawców branży.

Mimo że do zakończenia vacatio legis zostało zaledwie kilka dni, MF nie chce interpretować nowych przepisów.

— Nie przewidujemy zmiany terminu wejścia w życie rozporządzenia — zapewniają jedynie przedstawiciele resortu.

Milionowe straty

Po branży krążą pogłoski jakoby w magazynach niektórych firm miało zalegać jeszcze ponad 10 tys. maszyn bez nowych homologacji. Oznacza to, że gra idzie o niebagatelne pieniądze.

— Koszt wytworzenia średniej klasy urządzenia fiskalnego wynosi 600-700 zł. Łatwo więc obliczyć, że 5 tys. kas w magazynach oznacza stratę 3-3,5 mln zł — podkreśla Ryszard Dźwigała, odpowiedzialny za urządzenia fiskalne w Libelli.

Przedstawiciele Euro-Fisu, Libelli i Optimusa IC wyjaśniają jednak, że nowe homologacje otrzymało już kilkadziesiąt urządzeń, a na dostosowanie swojego sprzętu do wymagań MF dostawcy mieli 18 miesięcy. Ich zdaniem, dopuszczenie do sprzedaży kas bez nowych homologacji po 1 lipca oznaczałoby, że MF kolejny raz złamie zasadę równego traktowania podmiotów gospodarczych.

— Udało się nam, co prawda, dostosować sprzęt do nowych przepisów bez zmiany form wtryskowych. Musieliśmy jednak dokonać zmian konstrukcyjnych płyt głównych i oprogramowania. To wszystko kosztuje, a kolejne przesunięcie terminu wejścia w życie nowych przepisów podważa sens poniesionych przez naszą firmę inwestycji — dodaje Robert Falkowski, wiceprezes Euro-Fisu.

Problem z dealerami

Walka idzie jednak nie tylko o poniesione koszty, ale także o utrzymanie lub utratę sieci dealerskiej. Miesiąc temu Jerzy Malok, wiceprezes Elzabu, przyznał, że u dealerów może znajdować się nawet 2 tys. nie sprzedanych urządzeń. Ich hurtowa wartość to co najmniej 1 mln zł. Trudno uwierzyć, że producentów lub importerów stać na odkupienie takich ilości sprzętu. Złomowanie na koszt drobnych dealerów może zaś zaowocować ich zniechęceniem do związania się z konkretną marką. Bez drobnych dealerów trudno zaś w ogóle istnieć na rynku. Podobno przekonała się o tym firma Emar. Wraz z Euro-Fisem, Libellą i Optimusem IC miała brać udział w redagowaniu pisma do MF. Według naszego informatora, ostatecznie go jednak nie podpisała. Miała na to wpływ podobno firma Torell. Emar nie umiał bowiem zbudować własnej sieci dystrybucji i oddał wyłączność na sprzedaż swojej drukarki fiskalnej Torellowi. Ten zaś, klasyfikowany jako jeden z największych dostawców sprzętu fiskalnego, w dniu składania pisma sygnowanego m.in. przez Optimusa IC nie miał jeszcze żadnej nowej homologacji i nie życzył sobie gwałtownych ruchów wobec MF. Szef Emaru zaprzecza jednak tym informacjom.

— Nie jest prawdą, że braliśmy udział w przygotowaniu pisma do MF. Zostaliśmy tylko poproszeni o podpisanie gotowego dokumentu. Nie zrobiliśmy tego, gdyż uważamy taką wykładnię za oczywistą. Z firmą Torell w ogóle nie rozmawialiśmy na ten temat — podkreśla Jan Bujok, prezes Emaru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Skłóceni producenci kas nasilają lobbing w MF