Z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców przeanalizowanych przez Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że w lipcu 2020 r. zarejestrowano w Polsce 42,4 tys. samochodów osobowych. To o ponad 6,6 tys. (13,5 proc.) mniej niż lipcu 2019 r. i jednocześnie o ponad 6,4 tys. (18,5 proc.) więcej niż miesiąc wcześniej. Odbudowujący się powoli popyt na nowe samochody osobowe poskutkował zmniejszeniem straty względem minionego roku. Od stycznia do końca lipca zarejestrowano w Polsce niespełna 222,3 tys. nowych osobówek, czyli o 32,1 proc. (ponad 105,1 tys. aut) mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. To bardzo słaby wynik. Cieszyć może jedynie fakt, że rynek odrabia straty. Pięć miesięcy 2020 r. polski rynek zamknął wynikiem o 38 proc., a półrocze o 35 proc. słabszym od notowanego rok wcześniej. Po siedmiu miesiącach tego roku tytuł lidera polskiego rynku odzyskała Škoda. W styczniu czeską markę zdetronizowała Toyota.

Škoda docisnęła gaz i po lipcu wyprzedziła Japończyków o 107 rejestracji. Na trzecim miejscu (ze stratą do lidera blisko 11,7 tys. aut) jest Volkswagen. Odbudowujący się popyt jest jeszcze za słaby, by zmienić sytuację importerów. W związku z tym wszyscy z pierwszej piętnastki (poza jednym wyjątkiem) zakończyli siedem miesięcy 2020 r. z wynikiem gorszym od zeszłorocznego. Spadki w ogromnej większości są dwucyfrowe. Największy (63,5 proc.) odnotowano w Oplu. Wspominanym wyjątkiem jest Audi. Między styczniem a końcem lipca tego roku zarejestrowano 7939 aut tej marki, a to o ponad 4 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 r.