Czytasz dzięki

Skok inflacji nie sprzyja obligacjom

Niespodziewanie duże nasilenie presji na wzrost cen w grudniu to czynnik ryzyka dla inwestujących w papiery dłużne

Ankietowani przez „PB” na przełomie roku ekonomiści zapowiadali, że w 2020 r. średnioroczna inflacja konsumentów wzrośnie do 3,0 proc. ze spodziewanych w 2019 r. 2,3 proc. Jednak już opublikowane we wtorek dane, według których dynamika cen w grudniu 2019 r. była najwyższa od siedmiu lat, wskazują, że te oczekiwania mogą być niedoszacowane. W reakcji na ten odczyt polskie obligacje skarbowe zachowywały się we wtorek wyjątkowo słabo na tle innych papierów z rynków europejskich. Rentowności 10-latek rosły nawet o 8 pkt baz., pierwszy raz od dwóch miesięcy sięgając 2,15 proc.

— Te dane to na pewno zaskoczenie. Takiego skoku inflacji już w grudniu nie zakładała żadna z wcześniejszych prognoz — komentuje Grzegorz Zatryb, członek zarządu Skarbca TFI.

W grudniu inflacja konsumentów przyspieszyła do 3,4 proc. z notowanych w listopadzie 2,6 proc., choć konsens prognoz zebranych przez Bloomberga wśród ekonomistów wskazywał na jej utrzymanie poniżej 3,0 proc. Dynamika cen znalazła się w górnych strefach celu NBP, a to nie rokuje dobrze. Największe nasilenie tendencji inflacyjnych powinno przypaść dopiero na przełom I i II kwartału, zapowiadał w prognozie dla „PB” na 2020 r. Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ, według którego dynamika cen miała wówczas zbliżyć się do 4 proc. Wtedy te zapowiedzi należały do najbardziej niekorzystnych, jednak obecnie nie brakuje nawet znacznie wyższych prognoz.

— W najbliższych miesiącach należy spodziewać się odczytów inflacji nawet powyżej 4,5 proc. — zapowiadał we wtorek w rozmowie z Bloombergiem Mikołaj Raczyński, zarządzający Noble Funds TFI.

Mimo to zdaniem Grzegorza Zatryba wtorkowych danych nie należy demonizować. Był to dopiero wstępny odczyt i obecnie trudno nawet ocenić, co stało za przyspieszeniem inflacji. Dlatego dopiero potwierdzenie bardziej negatywnych tendencji w dynamice cen może silniej wpłynąć na rynek obligacji, przewiduje specjalista, wskazując na zaplanowane na 15 stycznia pełne dane o inflacji za grudzień i oczekiwane na przełomie miesiąca wstępne dane za styczeń.

— Na razie wciąż nasza interpretacja jest taka, że inflacja rośnie zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami, a jedynie inaczej się ten wzrost rozkłada. Nadal uważamy, że jest raczej przesądzone, że szczyt inflacji przypadnie w pierwszym kwartale — ocenia specjalista.

Pewne sygnały zaniepokojenia inwestorów są widoczne. Różnica w rentownościach papierów 10-letnich Polski i Niemiec, która między szczytem z maja a dołkiem z grudnia skurczyła się o 73 pkt baz. (co oznaczało umocnienie polskich obligacji na tle niemieckich), we wtorek była najwyższa od listopada. Już wcześniej nie brakowało głosów, że krajowe obligacje są mało atrakcyjne.

Denominowane w złotym papiery rządu w Warszawie należą do najbardziej przewartościowanych na rynkach wschodzących, bo perspektywom wzrostu inflacji towarzyszy nieracjonalnie agresywna gra inwestorów pod obniżkę stóp procentowych NBP, oceniał w grudniu Christian Wietoska z Deutsche Banku. RPP nie sprosta oczekiwaniom inwestorów, dyskontujących spadek stóp o 20 pkt baz. przed końcem 2020 r., przewidywał wówczas strateg w nocie do klientów. Jego zdaniem podwyżka stóp nad Wisłą jest wciąż mało prawdopodobna, jednak nawet bez niej rentowności obligacji 10-letnich mogą wzrosnąć przed końcem roku do około 2,5 proc., co oznaczałoby słabe zachowanie tych papierów.

„Zważywszy na wysokie wyceny polskich obligacji oraz spodziewane zmiany rynkowych oczekiwań co do stóp procentowych nadal niedoważamy polskie obligacje” — ocenia Christian Wietoska w najnowszej nocie do klientów, dodając, że nasilenie presji inflacyjnej wesprze złotego, spychając kurs euro w stronę 4,15 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane