Chcesz, żeby pracownicy byli zadowoleni? Pomóż im założyć kasę spółdzielczą z tanimi kredytami i wysoko oprocentowanymi lokatami.
Coca-Cola — tę firmę znają wszyscy. Nie każdy jednak wie, że przy amerykańskich oddziałach giganta od ponad 40 lat działa unia kredytowa — odpowiednik polskiej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej (SKOK).
Co kasa zapewnia pracownikom? Przede wszystkim kredyty i pożyczki tańsze niż w bankach, za to lepiej oprocentowane lokaty. Jak to możliwe? Ano tak, że kasy oszczędzają na marketingu, a także siedzibie czy np. zakupie komputerów — korzystają bowiem z zasobów przedsiębiorstwa.
W Polsce kasy działają u różnych pracodawców, ale początki były trudne. Grzegorz Bierecki, prezes Krajowej SKOK (organu nadzorującego i kontrolującego wszystkie kasy w Polsce) opowiada — Na początku lat dziewięćdziesiątych pracownicy gdańskiej elektrowni założyli pierwszą w Polsce kasę spółdzielczą. Wieść o tym dotarła do Narodowego Banku Polskiego, który uznał, że na Pomorzu powstał jakiś nielegalny parabank, jakich wówczas było wiele. Przybyła m.in. kontrola skarbowa. Urzędnicy sprawdzali działanie SKOK przez rok. Nic nie wykryli. Sami za to założyli własną przy izbie skarbowej.
Obecnie kasy działają m.in. przy Elektrowni Kozienice, Grupie Kapitałowej — Huta Stalowa Wola, niektórych zakładach PKP, Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy, izbach lekarskich. Własną kasę mają także pracownicy policji.
Idea
SKOK to spółdzielnia powstała przy zakładzie pracy czy stowarzyszeniu, do której celów działalności należy świadczenie usług o charakterze finansowym. Monika Bentkowska, specjalista ds. prawnych z Krajowej SKOK, podkreśla, iż od początku roku miała 30 zapytań w sprawie założenia kasy.
— W pięciu przypadkach wysłaliśmy komplet niezbędnych dokumentów. Kasa to jednak instytucja finansowa i jej powstanie wymaga spełnienia wielu wymogów, stąd ostatecznie na jej założenie decydują się tylko nieliczni — zastrzega Monika Bentkowska.
By założyć SKOK, przede wszystkim trzeba mieć co najmniej 10 chętnych, którzy tworzą grupę założycielską.
— Osoby te sporządzają statut kasy — wyjaśnia Monika Bentkowska.
Następnie założyciele wybierają zarząd i radę nadzorczą. Muszą liczyć minimum po 3 osoby. Ich członkowie powinni przejść szkolenie organizowanie przez Krajową SKOK i zdać egzamin.
— Podczas kursu omawiane są podstawowe informacje na temat kas: podstawy prawne, regulacje nadzoru, regulacje dotyczące działalności finansowej. Koszt szkolenia to średnio tysiąc złotych — mówi Monika Bentkowska.
Plan działania
Założyciele przyszłej SKOK powinni opracować tzw. plan działania.
— Przygotowuje się go na odpowiednich formularzach. Zawiera informacje o przewidywanym rozwoju bazy członkowskiej kasy, wielkości jej depozytów czy majątku SKOK. Plan zatwierdza organ nadzorujący — wyjaśnia Monika Bentkowska.
Wzór statutu, przykładowe plany działania i inne dokumenty są udostępniane przez KSKOK nieodpłatnie.
Po spełnieniu powyższych wymogów kasę zgłasza się do Krajowego Rejestru Sądowego i wówczas rozpoczyna ona działalność.
Dodatkowe wymogi
Pracownicy jednego zakładu pracy nie mogą stanowić w kasie więcej niż 30 proc. ogółu bazy członkowskiej.
— Oznacza to, że SKOK może założyć jedynie kilku pracodawców. Celem tego rozwiązania jest zapewnienie większego bezpieczeństwa działania kasy. Ponadto kasy muszą posiadać m.in. odpowiednie warunki do przechowywania pieniędzy, system alarmowy. To wiąże się z nakładami finansowymi, którym nie wszyscy są w stanie sprostać — zastrzega Monika Bentkowska.
Zgodnie z ustawą o SKOK, kasy powinny odprowadzać rezerwy do organu nadzorującego, a także składkę na fundusz stabilizacyjny. Złożone w SKOK depozyty są ubezpieczone do kwoty 22,5 tys. EUR w Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK.
Grzegorz Bierecki dodaje, że niekiedy łatwiejszą drogą niż założenie własnej kasy jest przystąpienie do już istniejącej. Następuje to poprzez zmianę statutu kasy i objęcie nią nowych członków.
Warto dodać, że możliwości finansowe kasy wyznacza m.in. liczba jej członków, wartość udziałów oraz lokat.