Propaguje pan ideę wykorzystywania chaosu. TrendHunter ma być przewodnikiem w tym bałaganie? Jeremy Gutsche, twórca TrendHunter. com: W przeszłości poszukiwanie trendów polegało na tym, że firmy musiały zrozumieć i opracować plany, które miały funkcjonować na rynku 5-10 lat. Wynikało to z tego, że miały tendencję do podejmowania 1-2 wielkich decyzji na jakiś czas. Idea poszukiwania trendów się zmieniła. Teraz praca z naszymi klientami polega bardziej na znajdywaniu dużej liczby inspirujących pomysłów, które mogą być przydatne w najbliższych 3-4 latach. TrendHunter to właściwie wielka baza pomysłów, laboratorium pełne trwających eksperymentów.
![CYFROWA PRÓBÓWKA:
Już rok przed krachem na giełdzie widzieliśmy, że ludzie przestają interesować się towarami luksusowymi — podkreśla Jeremy Gutsche, szef TrendHunter.com.
[FOT. ARC] CYFROWA PRÓBÓWKA:
Już rok przed krachem na giełdzie widzieliśmy, że ludzie przestają interesować się towarami luksusowymi — podkreśla Jeremy Gutsche, szef TrendHunter.com.
[FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/256d025f-3cdf-4a6f-ae92-cfb7c9e4b5ab/7badd2b4-4f89-55b5-8b06-e49bcbc0d461_w_830.jpg)
Opublikowaliście 200 tys. pomysłów od 120 tys. użytkowników i macie bazę fanów liczącą 3 miliony osób. Musieliście wykreować jakieś globalne hity, prawda?
Nasza gigantyczna, konsumencka grupa fokusowa ma inny cel — pozwala wyłuskiwać niuanse i ciekawostki spośród wielu trendów. Wykorzystujemy nasze dane, by znaleźć wzorce sukcesu. Nie oczekujemy więc, że wszystko, co pojawi się u nas, stanie się wielkim trendem, ale raczej źródłem inspiracji dla innych.
Jednak podobno o nadchodzącym kryzysie wiedział pan rok wcześniej. Użytkownicy podpowiedzieli?
Zauważyliśmy spore zmiany w modelu konsumpcji, czyli odchodzeniu od dóbr luksusowych na rzecz większego konserwatyzmu. Działo się to rok przed krachem na giełdach. W 2007 r., jako fan ekonomii i były analityk finansowy, publikowałem artykuły o towarach luksusowych. Wcześniej przyciągały one uwagę, ale właśnie w 2007 r. zaczęły tracić swój blask. Konsumenci stracili zainteresowanie dobrami luksusowymi. Zamiast tego zaczęliśmy publikować materiały np. o „modzie recesji”, czyli samodzielnym tworzeniu ubrań, albo o ludziach, którzy nie chcieli już luksusowych marek, ale najlepszych alternatyw dla nich.
Co zatem po kryzysowych modach będzie kolejnym trendem?
Jednym z moich ulubionych i popularnych obecnie trendów jest „instant entrepreneurship”, czyli „błyskawiczna przedsiębiorczość”. Teraz niemal każdy może wystartować z własnym biznesem, rywalizować na rynkach międzynarodowych, mieć własną stronę internetową itp. Weźmy projektowanie logotypów dla nowej firmy. Na stronie 99design umieszczasz informację, co chcesz zawrzeć w logotypie, a społeczność z całego świata będzie rywalizować o wykonanie twojego logo. Ten typ firm, ułatwiający rywalizację wszystkim — począwszy od 14-latka po faceta, który chce rozpocząć biznes przed emeryturą — ma przed sobą przyszłość.
Plankton może w swojej masie zagrozić wielorybom?
Duże firmy muszą zrozumieć i docenić zjawisko tego modelu przedsiębiorczości. Dla przeciętnych ludzi to szansa na skuteczniejszą rywalizację z kolosami.
Najprostszą dźwignią do włączenia turbo w mikrofirmie cyfrowej ery jest marketing wirusowy. Ale giganci mogą go przykryć milionami wykładanymi na tradycyjny marketing.
Duzi gracze też mogą stosować marketing wirusowy. Największą zmianą jest to, że osobami, które decydują, co jest teraz trendy, co osiągnie sukces w viralu, są sami konsumenci. Firma może zainwestować pieniądze w to, aby produkt „chwycił” w modelu marketingu wirusowego, jednak próby te zawsze oznaczają większą ilość czasu poświęcaną na produkt, który ostatecznie jest lepszy. Natomiast ostateczna władza jest w rękach konsumenta.
Da radę w tym chaosie wzniecić globalną modę na zbieranie brzydkich, niebieskich ropuch z silikonu w czasach, gdy wszyscy kupują śliczne, porcelanowe żabki?
Jest kilka podpowiedzi, by innowacyjność pchnąć także w kreatywnym kierunku. Jeżeli stworzyłbyś taki brzydki produkt, niekoniecznie pieniądze pomogłyby mu się wybić. Mógłbyś wejść na TrendHunter.com, zobaczyć inspirujące przykłady podobnych rzeczy i sprawdzić, co spowodowało, że zostały zauważone. Tak było np. z brzydkimi lalkami, im pomogła też dobra sesja zdjęciowa,która zaraziła miasta. Możesz stworzyć mema albo nawiązać do celebrytów i rozprzestrzeniać go na popularnych stronach w sieci. Ostatecznie, jeśli wymyślisz coś wyjątkowo kreatywnego, możesz mieć milionowy zasięg swoich ropuch zupełnie za darmo, właśnie w modelu viralowym. Wtedy koszty marketingowe wprowadzenia produktu ograniczają się do kosztu produkcji twoich treści. A w tym samym czasie globalny gigant, który wyda miliony na tradycyjną reklamę swoich żabek, być może nie przyciągnie uwagi konsumentów w takim stopniu jak ty.
Cool gość
35-letni Kanadyjczyk Jeremy Gutsche, finansista z wykształcenia, otworzył serwis TrendHunter w 2006 r. Od tego czasu zebrał społeczność ponad 100 tys. osób, regularnie publikujących w serwisie swoje pomysły i obserwacje trendów z każdej dziedziny życia. Gutsche, zwany przez zachodnie media „forpocztą bycia cool”, 3 października wygłosi wykład w warszawskim Multikinie Złote Tarasy (będzie gościem specjalnym kongresu Netii).