Skończyło się udawanie Greka

Epilogu do greckiej tragedii nie napisze rząd w Atenach ani Bruksela. To Grecy zdecydują o swojej przyszłości w referendum i raczej powiedzą „tak” dla euro

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz... Tak wyglądały przez ostatnie tygodnie ateńsko-brukselskie negocjacje dotyczące kolejnych transz pomocy dla Grecji. Przeciągane liny trwało tak długo, że zamiast podpisać w weekend porozumienie, które cofnęłoby grecką gospodarkę znad finansowej przepaści, rząd zdecydował się oddać los kraju w ręce obywateli.

W zaplanowanym na 5 lipca referendum Grecy zdecydują, czy chcą porozumienia z międzynarodowymi wierzycielami. Tym samym zdecydują prawdopodobnie, czy chcą być częścią strefy euro, a być może nawet całej Unii Europejskiej (UE). Na razie nikt sobie nie wyobraża, że będzie inaczej. Przynajmniej w Brukseli.

— Kocham Grecję. Chciałbym, by Grecy zagłosowali na „tak”, niezależnie od tego, na jakie pytanie będą odpowiadać. Głos na „nie” oznaczałby, że Grecja powiedziała „nie” Europie — apelował w poniedziałek Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej (KE), na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.

Polska z tarczą

Wielu europejskich liderów zostało wywołanych do tablicy po weekendowym fiasku negocjacji. Wszyscy zapewniają, że są bezpieczni, a zawirowania rynkowe dotkną ich tylko nieznacznie. Także polski rząd nie widzi powodu do niepokoju, bo gospodarka jest silna, finanse publiczne w dobrej kondycji, a banki stabilne. — Polska nie ma bezpośrednich i istotnych związków finansowych, gospodarczych czy kredytowych z Grecją. Jakiekolwiek bezpośrednie przełożenie tego, co się dzieje, na Polskę jest praktycznie zerowe — zapewniał Artur Radziwiłł, wiceminister finansów. Jego zdaniem, nie dość, że mamy solidne tempo wzrostu PKB, to jeszcze oparte na zdrowych i mocnych fundamentach — konsumpcji i inwestycjach. Także los złotego i obligacji nie powinien nikomu spędzać snu z powiek, bo jak podkreśla resort finansów, poniedziałkowe osłabienie było nieznaczne, co świadczy o zaufaniu inwestorów. Na spekulantów mamy zaś strzelbę nabitą dziesiątkami miliardów euro, którą trzymają w pogotowiu Bank Gospodarstwa Krajowego i Narodowy Bank Polski.

Vox populi

Nikt nie ma wątpliwości, kto dzisiaj może przeciąć węzeł gordyjski, którym oplecionajest Grecja — sprawy w swoje ręce muszą wziąć obywatele. — Wszystkie formy negocjacji wydają się być dzisiaj zawieszone. Piłka jest po stronie Greków — uważa Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Jego zdaniem, głównym narzędziem do rozwiązania kryzysu jest teraz właśnie referendum.

— Trudno oczekiwać, że rząd się z niego wycofa i wróci do negocjacyjnego stołu. To nadszarpnęłoby jego wiarygodność i reputację, które i tak w ostatnim czasie nie są najmocniejsze. Referendum będzie więc prawdopodobnie rozstrzygające — mówi Grzegorz Maliszewski.

Podobnie widzi sprawę Grzegorz Ogonek z ING BSK. Jego zdaniem, mimo że pakiet pomocowy dla Grecji wygasa już dzisiaj, to referendum będzie punktem kulminacyjnym. — Nie wykluczałbym, że pojawią się jeszcze jakieś nowe propozycje i pomysły, ale to nie zmieni faktu, że 5 lipca i tak dojdzie do głosowania — mówi ekonomista.

Raczej na „tak”

Zdaniem ekspertów, wszystko wskazuje, że Grecy nie wyobrażają już sobie życia poza euro-rodziną. — Chociaż grupa zwolenników pozostania przy euro stopniała w ostatnich tygodniach, to nadal dominuje. Im dłużej trwają uciążliwości związane z bankami i ograniczenia w wypłatach pieniędzy z bankomatów, tym więcej sceptyków będzie przechodziło na stronę zwolenników porozumienia — uważa Grzegorz Maliszewski.

Sondaże już wskazują, że bliższe spełnienia jest więc życzenie przewodniczącego KE niż Aleksisa Tsiprasa, premiera Grecji, który nazywa propozycje wierzycieli upokarzającymi i nawołuje rodaków do powiedzenia „nie”. — Jeśli problemy bankowe będą się pogłębiały, a dojdzie do tego ryzyko odcięcia zasilania greckich banków przez Europejski Bank Centralny, co może być katastrofą dla całego sektora finansowego, to ludzie zobaczą, czym może się skończyć opuszczenie Eurolandu — zwraca uwagę ekonomista Banku Millennium. Głosowanie na „tak” zakładają też analitycy ING BSK. Ich zdaniem, to będzie wstęp do nowej ugody i duży oddech dla Grecji. — W referendum zobaczymy zapewne wolę narodu do porozumienia się z wierzycielami. To pozwoli rządowi w Atenach oderwać się od wcześniejszych deklaracji wyborczych i da pole do kompromisu z Brukselą — uważa Grzegorz Ogonek.

Problemów to nie rozwiąże, ale da Grekom upragnione miliardy euro na spłatę długu, który już wkrótce będzie zaległy: wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego (około 1,6 mld EUR) i EBC (około 6 mld EUR) do uregulowania do 20 lipca. Eksperci nie mają też złudzeń, że za pół roku rozpoczną się negocjacje trzeciego pakietu pomocowego. Do tego czasu rynki finansowe będą mogły odetchnąć, a politycy przygotować się na kolejne i coraz trudniejsze rozmowy. Czytaj też str. 24-25 i 27

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu