Henryka Bochniarz: Skracanie czasu pracy podwyższa jej koszty
FATALNE POSUNIĘCIE: Nie możemy sobie pozwolić na obniżenie konkurencyjności polskich firm — przestrzega Henryka Bochniarz. fot. Grzegorz Kawecki
Kampania wyborcza nasila się, więc nic dziwnego, że właśnie teraz Sejm debatuje nad kodeksem pracy i to zajmując się głównie skróceniem tygodniowego wymiaru zatrudnienia z 42 do 40 godzin oraz uznaniem wszystkich sobót za dni wolne. Krótsza praca pozornie wygląda bardzo atrakcyjnie. Chwytliwe są także argumenty przedstawiane przez zwolenników skrócenia czasu pracy, którzy przekonują, iż nie zwiększy ono kosztów działania przedsiębiorstw i spowoduje wzrost zatrudnienia.
ZACZNIJMY LICZYĆ, a zobaczymy, że jest zupełnie inaczej. Jeśli płaci się tyle samo za krótszą pracę, to jak mogą nie wzrosnąć koszty funkcjonowania firm? Eksperci Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych — podobnie jak koledzy z innych organizacji zrzeszających przedsiębiorców — oceniają, że wzrost kosztów pracy wyniesie średnio 7,5 proc. Na to nas po prostu nie stać. Już teraz praca w Polsce jest najdroższa w porównaniu z krajami naszego regionu — na przykład Czesi płacą za godzinę średnio 3,8 USD, wytwarzając na osobę 10 500 USD produktu krajowego brutto, my zaś płacimy 4,2 USD przy 5500 USD PKB. Te liczby mówią same za siebie.
A PRZECIEŻ musimy nadgonić stracone lata i wkrótce stanąć do konkurencji gospodarczej z UE. Nie możemy sobie pozwolić na obniżenie konkurencyjności polskich firm, bo zemści się to na wszystkich — pracownikach i pracodawcach. Dlatego protestując przeciwko ustawowemu skracaniu czasu pracy nie chcemy pogorszyć sytuacji pracowników, lecz zapewnić im pracę, która już dziś jest zbyt droga.
Z EFEKTYWNOŚCIĄ pracy także nie jest w Polsce najlepiej. Nasz pracownik pracuje efektywnie średnio 1560 godzin rocznie, osiągając tzw. produktywność netto wysokości 28 400 zł. W Europie Zachodniej, którą próbujemy gonić, pracownik pracuje efektywnie około 1700 godzin, zaś jego produktywność netto wynosi 160 000 zł. Dla Stanów Zjednoczonych, czyli kraju rozwijającego się gospodarczo najbardziej dynamicznie, odpowiednie liczby wynoszą — prawie 2000 godzin i 200 000 zł.
KIEDY MOWA o skracaniu czasu pracy, jednym z koronnych argumentów „za” jest twierdzenie o zmniejszaniu w taki sposób bezrobocia w Polsce. Tymczasem wzrost kosztów pracy spowoduje przesunięcie popytu z pracy na kapitał, co znaczy, iż przedsiębiorca zacznie inwestować w nowe technologie. Postęp technologiczny i techniczny wyklucza wzrost zatrudnienia w dużych przedsiębiorstwach. Jedynym miejscem wzrostu zatrudnienia w najbliższym czasie pozostaną więc małe i średnie firmy. Pod jednym warunkiem — że będzie im się to opłacało. Koszt zatrudnienia nowego pracownika nie może być większy niż wypracowany przez niego przychód. W końcu każdy z nas, zanim zdecyduje się przyjąć nowego pracownika, robi kalkulację. I niestety — coraz częściej wychodzi, aby jednak nie przyjmować.
Henryka Bochniarz jest prezydentem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych