Wyniki świadczą o tym, że studenci uczelni technicznych mają zdroworozsądkowe podejście do kwestii płacowych. Ponad połowa ankietowanych jest gotowa pracować za 2000-2500 zł netto. Spora grupa jest jednak harować za mniejsze pieniądze. 24 proc. absolwentów podpisałoby się pod umową z kwotą 1500-1800 zł netto. W tym kontekście szokujące jest porównanie z siecią Biedronka. Dziś najniższe wynagrodzenie w tej sieci wynosi 1270 zł netto (1660 zł brutto).
Apetyt rośnie (dodajmy – powoli) w miarę jedzenia. Po trzech latach pracy
przyszli inżynierowie chcą zarabiać więcej. Ale też nie widać jakiegoś
specjalnego szaleństwa. 58 proc. ankietowanych chciałoby dostawać na rękę
3000-4000 zł. Co dziesiąty zadowoliłby się płacą rzędu 2500 zł netto. Wyższe
oczekiwania (od 4500 zł wzwyż) ma tylko 14 proc. badanych.