Weryfikacja raportów środowiskowych przypadnie instytucji państwowej. Certyfikatorzy wskazują błędy tego rozwiązania.
Jakież było zdziwienie jednostek certyfikujących, gdy w projekcie ustawy o handlu uprawnieniami do emisji rolę weryfikatorów środowiskowych powierzono wojewódzkim inspektorom ochrony środowiska (WIOŚ), zamiast zewnętrznym podmiotom. Fakt ten zaskoczył wszystkich, gdyż w krajach unijnych to właśnie jednostki certyfikujące mają prawo sprawdzać roczne sprawozdania dotyczące emisji gazów cieplarnianych.
W dwóch rolach
Kontrowersje wzbudzają rozdziały 8 i 9 projektu, nie tylko przyznaje się uprawnienia do weryfikacji raportów emisyjnych WIOŚ, ale też podmioty te otrzymują prawo do nakładania kar.
Jak twierdzi Leszek Sitkowski, dyrektor ds. certyfikacji w Lloyd’s Register Quality Assurance, to może przynieść negatywne skutki.
— Organizacja rządowa będzie występowała w dwóch rolach — ustalała limity oraz kontrolowała ich spełnienie. W ten sposób, w przypadku wystąpienia nieścisłości, taka funkcja nadzorczo-interwencyjna może się stać nieczytelna — tłumaczy Leszek Sitkowski.
— Pomieszanie inspekcji z niezależnym weryfikatorem uniemożliwia zachowanie wymaganej dyrektywą niezależności. W przypadku, gdy kary wymierzane w trakcie weryfikacji wpływają bezpośrednio do weryfikatora (o czym jest mowa w art. 58), mamy do czynienia z korupcjogenną i uciążliwą dla biznesu sytuacją, zainteresowania finansowego weryfikatora — dodaje Wojciech Piskorski, audytor wiodący z jednostki certyfikacyjnej Det Norske Veritas Poland (DNV).
Propozycja polskiego Ministerstwa Środowiska wywołała także protest Międzynarodowego Stowarzyszenia Handlu Emisjami IETA.
— Propozycja połączenia dwóch ról w jednej instytucji może okazać się barierą efektywnego wdrożenia Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS). Może zaowocować opóźnieniami w corocznej weryfikacji raportów, których terminy składania są szczegółowo podane w regulacjach wspólnoty europejskiej — twierdzi Andrei Marcu, prezydent IETA.
Monopol bez kontroli
Projekt zamyka przedsiębiorstwom możliwość wyboru najbardziej wiarygodnego dla siebie weryfikatora na rynku. Może to mieć bezpośredni wpływ na popyt w zakresie polskich uprawnień. Proponowane zapisy będą blokować także swobodę działania polskich oddziałów należących do międzynarodowych koncernów.
— Międzynarodowe zewnętrzne organizacje weryfikujące są globalnymi dostawcami usług dla międzynarodowych koncernów. Jeśli więc proponowana ustawa wejdzie w życie, podmioty te zostaną pozbawione możliwości stosowania jednolitego systemu i jednego weryfikatora na obszarze całej Europy — opowiada Leszek Sitkowski.
Tymczasem IETA prowadzi prace nad standaryzacją działań weryfikatorów środowiskowych, mając na uwadze niezależne podmioty, które w innych krajach mają prawo sprawdzać raporty środowiskowe pod warunkiem uzyskania akredytacji, będącej przecież instrumentem kontroli tychże.
— Natomiast w projekcie ustawy nie ma mowy o akredytacji i wolnym do niej dostępie, choć dyrektywa mówi o tym wyraźnie. Dotychczas nie ustanowiono także żadnego nadzoru nad działaniami WIOŚ w zakresie stosowanych metod, etyki pracy, kwalifikacji personelu mającego prowadzić weryfikację itp. — mówi Wojciech Piskorski.
W krajach unijnych ceny weryfikacji podlegają prawu rynkowemu — można je negocjować. Jeśli proponowane zapisy wejdą w życie, w Polsce koszta weryfikacji będą automatycznie narzucane przez WIOŚ. Zdaniem Wojciecha Piskorskiego, doprowadzi to do monopolistycznych praktyk.
Co więcej, pełnienie przez WIOŚ roli weryfikatora uniemożliwia firmom działania korygujące lub poprawienie raportu bez narażenia się na kary finansowe.
— Powszechne jest prowadzenie okresowych weryfikacji cząstkowych, które umożliwiają wykrycie błędów, wskazują ryzyka niespójności danych i dają szanse usunięcia ich przed opublikowaniem ostatecznego raportu. To pozwala uniknąć ewentualnych kar — wyjaśnia Wojciech Piskorski.
Jak informuje Sławomir Gola z Biura Edukacji Ekologicznej i Komunikacji Społecznej MŚ, w ministerstwie prowadzone są prace nad uwagami zgłoszonymi do projektu ustawy. Można więc spodziewać się jego korekty.