SkyEurope chce latać do Warszawy i Krakowa

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2002-11-21 00:00

Miesiąc temu Christian Mandl, dyrektor zarządzający SkyEurope, zapowiadał, że w 2003 r. chce rozpocząć obsługę trasy Bratysława-Warszawa. Teraz plany poszerzyły się o Kraków.

Słowackie SkyEurope, pierwsza w tej części Europy tania linia lotnicza, w 2003 r. może zacząć latać z Bratysławy do Warszawy i Krakowa.

— Chcemy zacząć loty do Polski w 2003 r. Loty między „lotniskiem Wiedeń-Bratysława” (oba miasta są położone blisko siebie — red.) a Warszawą i Krakowem mają przyszłość. W Wiedniu mieszka wielu Polaków, którzy korzystają z pociągu, autobusu i samochodu, gdy odwiedzają rodziny. Lot do Warszawy zajmie 75 minut, a jazda samochodem — 10 godzin. Nasze ceny są konkurencyjne, bilet w jedną stronę będzie kosztował 46 EUR (184 zł) — opowiada Christian Mandl, dyrektor zarządzający SkyEurope.

Niektórzy mają wątpliwości co do powodzenia przedsięwzięcia.

— Trasa Bratysława-Warszawa nie jest najbardziej obleganym kierunkiem. Pasażerowie mogą jednak wykorzystywać Bratysławę jako hub — uważa Erland Olsen, prezes SAS.

— Myślę, że na razie SkyEurope nie stać na uruchomienie tego połączenia. Należy się też zastanowić, czy byłoby opłacalne. Uruchomiliśmy w maju trzy połączenia tygodniowo do Bratysławy. Ten ruch powoli się dynamizuje — twierdzi Leszek Chorzewski z PLL LOT.

Na poszerzenie działalności Słowacy potrzebują 5-15 mln USD (20,7- -62,1 mln zł), by wyleasingować dwa Embraery oraz dwa Boeingi 737. Spółka jest w trakcie składania zamówienia na część maszyn.

— Mamy kilku inwestorów. Interesuje nas też znalezienie partnerów w Polsce — mówi szef linii.

Na razie Słowacy nie rozmawiali z najbardziej prawdopodobnym partnerem w Polsce — prywatnymi White Eagle Aviation (WEA).

SkyEurope nie podjęły jeszcze procedur związanych z rozpoczęciem działalności w naszym kraju.

Jednak po złożeniu wniosku na otrzymanie pozwolenia potrzeba około siedmiu dni. SkyEurope nie powinny mieć kłopotu z jego otrzymaniem. Wprawdzie umowa między Polską i Słowacją jest tajna, ale najpewniej przewiduje ona możliwość działania co najmniej jednego przewoźnika z tego kraju. Od rozpadu Czechosłowacji, Słowacja narodowego przewoźnika nie miała.

— Linie będą potrzebowały terminów lądowań i startów, czyli slotów. Myślę, że z ich przyznaniem nie będzie problemu — uważa Erland Olsen.