SkyEurope walczy o noce na Okęciu

Marta Filipiak
opublikowano: 2005-04-07 00:00

Słowacy spierają się z PPL o wysokie opłaty za nocne lądowanie na Okęciu. Ale i tak otwierają nowe połączenia.

Pomimo konfliktu z władzami lotniska na Okęciu SkyEurope nie chce rezygnować z lądowania w Warszawie.

— To wynika z naszej polityki. Z założenia latamy na główne lotniska — wyjaśnia Christian Mandl, dyrektor zarządzający SkyEurope.

Zarządzające lotniskiem PPL zażądały od firmy dodatkowych opłat za lądowanie w późnych godzinach wieczornych i w nocy.

— Oprócz wyjątkowych sytuacji żadne samoloty rejsowe nie mogą lądować wtedy na Okęciu. Leży ono w środku miasta i ze względu na mieszkańców musimy ograniczać hałas. Samoloty SkyEurope notorycznie łamały tę zasadę — argumentuje Edyta Mikołajczyk, rzecznik PPL.

SkyEurope narzeka, że dodatkowe opłaty za lądowanie po godz. 22 uniemożliwiają bazowanie samolotów w godzinach nocnych.

— Dziś nasze maszyny spędzają noc w Krakowie. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia i wrócą do Warszawy — tłumaczy Christian Mandl.

Nowe trasy...

W najbliższych dniach linia zaoferuje dwa nowe połączenia.

— Zdecydowaliśmy się na latanie do Barcelony po tym, jak połączenie do tego miasta odniosło sukces w Bratysławie. Zupełnie nowym portem jest natomiast Manchester. Z analiz wynika, że podróżni chcą latać nie tylko do Londynu — mówi Christian Mandl.

Dla jego firmy największą konkurencją jest transport autobusowy i kolejowy Nie boi się natomiast walki z innymi liniami.

— Po wycofaniu się Air Polonii pozostajemy największym lowcostem na rynku w Polsce — ocenia Christian Mandl.

...i nowa flota

Przewoźnik ma w planach dalszy szybki rozwój. Dlatego po raz drugi w ciągu kilku miesięcy otrzymał zastrzyk pieniędzy od właścicieli.

— W ostatnich dniach udziałowcy uchwalili podwyższenie kapitału o kolejne 10 mln EUR (41,2 mln zł). Pieniądze przeznaczymy m.in. na rozwój floty — podkreśla Christian Mandl.

Firma chce do obecnych 15 samolotów dołączyć kolejne, by w 2009 r. posiadać 32 maszyny. Słowacy obecnie nie biorą pod uwagę tworzenia aliansów lotniczych lub przystępowania do istniejących. Stawiają raczej na rozwój organiczny. Nie wykluczają wejścia na którąś z giełd.