Piątkowe informacje z amerykańskiego rynku pracy wystraszyły inwestorów. Panika była jednak chwilowa
Analitycy wierzą w kontynuację letniej hossy na GPW. Liczą na pomoc Fed i dobre wieści z Niemiec.
Inwestorzy z duszą na ramieniu wyczekiwali na dane z amerykańskiego rynku pracy. W lipcu stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych pozostała bez zmian i wyniosła 9,5 proc. (prognoza mówiła o 9,6 proc.). Nie to jednak wystraszyło inwestorów. Liczyli oni na pozytywne sygnały w strukturze danych o zatrudnieniu. Nic z tego.
Zła struktura
Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym spadło o 131 tys. (oczekiwano spadku o 65 tys.), a zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrosło o 71 tys. (oczekiwano wzrostu o 90 tys.). Na dodatek wyraźnie w dół zostały zrewidowane czerwcowe dane. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym ostatecznie spadło o 221 tys., podczas gdy wcześniej szacowano ten spadek na 125 tys. Zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrosło w czerwcu o 31 tys., a nie o 83 tys. Inwestorzy spodziewali się, że zatrudnienie w sektorach, na które bezpośredni wpływ ma amerykańska administracja, może spadać. Liczyli jednak, że prywatni pracodawcy będą coraz chętniej zatrudniać. Rozczarowali się.
— Fatalne dane powinny stać się pretekstem do kilkudniowej korekty. Dolar po-winien się osłabiać — ocenia Marcin Kiepas, analityk XTB.
Wyskok EUR/USD
Chwilę po ogłoszeniu piątkowych informacji o danych z amerykańskiego rynku pracy notowania EUR/USD sko-czyły w górę. O godzinie 14.36 kurs EUR/USD testował 1,3207, wobec 1,3172 tuż przed 14.30.
Mocno zareagowały także rynki akcji. W USA kontrakty na główne indeksy momentalnie zjechały pod kreskę. Podobnie było na giełdach europejskich i w Warszawie. WIG20, który nieznacznie rósł chwilę po publikacji danych, tracił pół proc., a później blisko 1 proc. Niepokój nie trwał jednak długo.
— Normalnie po tak kiepskich danych rynek mógłby spadać nawet przez cały następny tydzień. Jednak skalę przeceny może ograniczyć wtorkowe posiedzenie Fed, na którym mogą zapaść decyzje o kolejnych działaniach pomocowych — przyznaje Marcin Kiepas.
Inni eksperci też uważają, że inwestorzy nie powinni długo rozpamiętywać piątkowych informacji z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych.
— Po danych z amerykańskiego rynku pracy widać, że jest źle. Oczekuje się jednak, że pomogą amerykańskie władze monetarne. Inwestorzy oczekują, że Rezerwa Federalna (Fed) szykuje się do kolejnego drukowania pieniędzy. Jeśli tak będzie, to kontynuacja wzrostów jest bardzo prawdopodobna. Jeśli Fed nie zdecyduje się na taki krok, to rynki może czekać ostra jazda w dół — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.
Odsiecz z Niemiec
Marcin Kiepas radzi też zwrócić uwagę na piątkowe dane z Niemiec, które mogą tchnąć dodatkowy optymizm na rynek.
— Dopóki z Europy nie zaczną płynąć złe dane, to letnia hossa się utrzyma. Nadal uważam, że WIG20 ma szansę testować 2600- -2700 pkt, a niemiecki DAX ma szansę mocniej przebić tegoroczne szczyty — ocenia analityk XTB.
Jego zdaniem, korekta może zacząć się dopiero we wrześniu.