Słabszy dolar nie wesprze giełd

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-09-11 00:00

Słabnąca stabilizacja notowań euro i dolara może być sygnałem zbliżającego się odreagowania.

Według analityków kres spadku kursu EUR/USD jest już bliski

Słabnąca stabilizacja notowań euro i dolara może być sygnałem zbliżającego się odreagowania.

Od końca lipca kurs EUR/USD spadł o 10 proc. Jednocześnie mocno w dół poszły ceny głównych surowców. Na giełdach strach mieszał się z nadzieją na zakończenie bessy, co wywołało dawno niewidzianą zmienność notowań.

— Spodziewam się wyhamowania trendu spadkowego na rynku EUR/USD. W piątek opublikowane zostaną dane o sprzedaży detalicznej z USA. Wszystko wskazuje, że będą one dość słabe. Większa korekta będzie możliwa dopiero, wtedy gdy euro przestanie reagować na nadchodzące słabe dane makroekonomiczne z Eurolandu — uważa Wojciech Smoleński z DM IDM.

Surowce nie odbiją

Wczoraj, po porannym lekkim umocnieniu wspólnej waluty, kurs EUR/USD zawrócił na południe, bo Komisja Europejska — zresztą zgodnie z przewidywaniami — obniżyła prognozę wzrostu gospodarki strefy euro z 1,7 do 1,3 proc. w 2008 r. Symboliczna była za to reakcja na informacje o wzroście obaw o bankructwo Lehman Brothers, a także na wzrost cen ropy po decyzji OPEC o pozostawieniu (a faktycznym ograniczeniu) limitów wydobycia ropy. Teoretycznie dolar powinien stracić do euro, ale tak się nie stało.

— Trend na rynkach surowcowych wynika przede wszystkim z obaw przed recesją. Umocnienie dolara przyspieszyło tylko nieuchronny ruch. Ewentualne odreagowanie kursu EUR/USD może chwilowo zatrzymać spadki surowców, ale nie powinno doprowadzić do większych wzrostów ich notowań — uważa Wojciech Smoleński.

Jego zdaniem, dla rynku akcji najważniejsze jest w tej chwili nie to, co się dzieje z surowcami czy dolarem, ale kondycja firm z sektora finansowego. Stąd spadki indeksów na giełdach w USA, a w ślad za tym — także w Azji i Europie.

Co ze spółkami

Zmiany cen surowców obserwują KGHM i Grupa Kęty, metalowe spółki z GPW. Pierwszą z nich cieszy wzrost notowań dolara, ale martwi spadek ceny miedzi.

— Rynek, przeceniając walory koncernu, słusznie odczytuje, że konsekwencje zmian na rynku miedzi są poważniejsze niż zmiany na rynku walutowym. W KGHM ogromnym problemem są bardzo wysokie koszty produkcji — przypomina Marcin Sójka, analityk DM PKO BP.

Z kolei dla Grupy Kęty ważne są zmiany kursów EUR/USD, bo firma ponosi koszty w dolarach, a sprzedaje w euro. Zmiany cen aluminium (wczoraj za tonę metalu płacono najmniej od stycznia) są neutralne, bo grupa przerzuca je na odbiorców.

— W takich warunkach grupa ma co prawda większe szanse konkurowania z innymi dostawcami, ale trzeba pamiętać, że przyczyny słabszych wyników spółki leżą w słabnącej koniunkturze w Europie — dodaje Marcin Sójka.

Kamil

Zatoński

Możesz zainteresować się również: