Śląsk domaga się szybszej budowy A-1

Kazimierz Krupa
opublikowano: 28-03-2001, 00:00

Polska bez reprywatyzacji będzie krajem milionerów

Weto prezydenta do ustawy reprywatyzacyjnej nikogo chyba nie zaskoczyło. Więcej, wydaje się, iż część posłów, którzy głosowali za tą ustawą, a teraz okazuje święte oburzenie decyzją prezydenta — tak naprawdę na to weto liczyła i jest z niego zadowolona. Ot, polityka.

W całej tej sprawie istotne jest więc jedynie uzasadnienie prezydenckiej decyzji. Tu możliwości było bardzo wiele: od politycznych, przez konstytucyjne, po ekonomiczne wreszcie. W uzasadnieniu występują wszystkie, ale zdecydowanie przeważają te ostatnie. I stąd właśnie bierze się przekonanie, że wielu autorów ustawy potraktowało ją czysto politycznie — niech prezydent zastosuje weto, będziemy mieli winnego braku reprywatyzacji. Bo czysty szacunek dla naszych parlamentarzystów nie pozwala przypuszczać, iż naprawdę chcieli wprowadzić w życie taki legislacyjny bubel.

Jedna z podstawowych zasad zarządzania brzmi: działaj skutecznie i patrz końca — czyli spróbuj, możliwie precyzyjnie, oszacować skutki swoich decyzji. A ile wiemy o skutkach ustawy o reprywatyzacji? Niewiele. Co do tego nie ma zgody ani wśród autorów, ani wśród najbardziej zainteresowanych. Rząd mówi o 170 tysiącach wniosków reprywatyzacyjnych i — przy ustawowym założeniu zwrotu 50 proc. wartości majątku — roszczeniach od 44 do 46 miliardów złotych. Ale już organizacje osób wywłaszczonych twierdzą, że wniosków będzie ponad 250 tysięcy, a suma odszkodowań (po podzieleniu na pół) sięgnie 69 miliardów złotych.

Co wiemy o reprywatyzacji w okresie sprzed ustawy? Również niewiele. W ciągu ostatnich 11 lat suma odszkodowań, jakie budżet państwa musiał wypłacić na podstawie prawomocnych wyroków sądowych, wyniosła 50 milionów złotych. W wyniku pozytywnego rozpatrzenia ponad 2000 wniosków o zwrot bezprawnie odebranego mienia, jakie w latach 1990-2000 napłynęły do ministerstw gospodarki, rolnictwa i do urzędu mieszkalnictwa, zwrócono majątek o wartości ponad 2 miliardów złotych i wypłacono kilkaset milionów złotych tytułem odszkodowań.

Co nam — według obrońców ustawy — grozi? Twierdzą oni, że w najbliższym czasie do sądów trafi od 250 do 270 tysięcy wniosków o zwrot bezprawnie znacjonalizowanego mienia. Szacunki wartości roszczeń, wraz z utraconymi korzyściami, są już różne: od 250 miliardów, przez 270, po — pojawiające się ostatnio — 500 miliardów złotych! Zaiste, spora niefrasobliwość w szacunkach i brak szacunku do liczb.

Na marginesie: Polska, przed wywłaszczeniami, z pewnością — wbrew podręcznikom historii gospodarczej — musiała być najbogatszym krajem świata. A ponieważ kraj jest bogaty bogactwem mieszkańców, znowu nim będziemy — po zrealizowaniu scenariusza odszkodowań tylko na najniżej szacowanym poziomie. Proste przeliczenie: 250 mld zł podzielone przez 250 tys. wniosków daje równo milion. Oznacza to, że w Polsce będzie dodatkowo 250 tysięcy milionerów (oprócz tych, którzy już teraz nimi są), czyli co 150 z nas będzie milionerem… Takiego zagęszczenia nie ma chyba w żadnym kraju na świecie!

Gra w liczby: Mnogość szacunków — zarówno zasądzonych i wypłaconych odszkodowań, jak i kosztów wejścia w życie ustawy o reprywatyzacji oraz jej braku — przyprawia o zawrót głowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Śląsk domaga się szybszej budowy A-1