Śląsk zaoferuje Dziki Zachód

Marta Bellon
opublikowano: 2010-06-14 00:00

Żory nie chcą być sypialnią, więc wybudują… westernowe miasteczko. Właśnie ruszył przetarg na wykonawcę.

Żory nie chcą być sypialnią, więc wybudują… westernowe miasteczko. Właśnie ruszył przetarg na wykonawcę.

Niewielkie śląskie miasto chce zawalczyć o turystów. Poszukuje wykonawcy, który zaprojektuje i wybuduje westernowe miasteczko. Projekt będzie dofinansowany w 40 proc. (około 7 mln zł) z RPO województwa śląskiego. W samo południe będą mogli spotykać się tam miłośnicy Brudnego Harry’ego i kowbojskich kapeluszy.

Pożyczona tradycja

— To będzie tematyczny park rozrywki. Nie mamy zabytków czy tradycji historycznych, dlatego postawiliśmy na coś egzotycznego. Pojawiają się głosy, że Dziki Zachód to temat przebrzmiały, ale miasteczko będzie skierowane głównie do dzieci, myślę, że im się spodoba — uważa Waldemar Socha, prezydent Żor.

Atrakcją dla najmłodszych będzie Westerlandia, czyli kraina zabaw, oraz minizoo. Dorosłych ucieszy zapewne rekreacyjna oferta parku — wypożyczalnia rowerów, nart biegowych, a także kino, restauracje oraz hotel. Atmosferę Dzikiego Zachodu stworzy m.in. saloon, biuro szeryfa i sklep jeździecki. Prezydent zapowiada, że to początek większego projektu. W przyszłości miasteczko się rozrośnie m.in. o tereny rekreacyjne nad stawem.

Całą inwestycję koordynuje miejska spółka celowa — Nowe Miasto. Gdy powstaną budynki miasteczka, będzie je wynajmować inwestorom.

— Żory są bardzo dobrze skomunikowane, a inwestycja ma powstać przy drodze krajowej nr 81. Przy obecnym natężeniu ruchu przedsięwzięcie będzie opłacalne — zapewnia Dorota Marzęda, rzecznik żorskiego magistratu.

Miasto liczy, że projekt skusi turystów z kraju i zagranicy.

— Chcemy, żeby dzięki tej inwestycji Żory przestały być postrzegane jako typowa sypialnia. Miasteczko będzie graniczyć z lasem żorskim. Chcemy, aby było rekreacyjną bazą wypadową. W jego okolicę przeniesiemy też targ koński, na który przyjeżdżają hodowcy z całej Polski — podkreśla Dorota Marzęda.

Miasto w mieście

W westernowym miasteczku będzie można organizować koncerty i miejskie imprezy plenerowe. Ma być otwarte siedem dni w tygodniu przez cały rok. Park ma przypominać miasteczko nie tylko z nazwy.

— Ma być ono samowystarczalne. Dlatego powstaną w nim też: bank, poczta czy apteka — wymienia Dorota Marzęda.

Wartość projektu jest oszacowana na 4,8-6 mln EUR (bez VAT). Przetarg jest otwarty, oferty można składać do 15 lipca. Miasteczko ma być gotowe pod koniec sierpnia przyszłego roku.