Sławomir Lachowski wreszcie uruchomił bank

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2019-02-25 22:00

Start Golden Sand Banku był zapowiadany kilkakrotnie. Tym razem projekt jest gotów. Do biegu szykują się też konkurenci

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy może ruszyć Golden Sand Bank
  • Co będzie miał w ofercie dla klientów
  • Jakie inne mobilne banki szykują się do startu

Złoty sen Sławomira Lachowskiego o mobilnym, bezoddziałowym banku wreszcie ma szansę się spełnić. Uruchomienie projektu „Private Banking & Wealth Management Reinvented. Digital Private Banking. Next Generation Wealth Management. All-in-one Finance On-the-go. Mobile First” jest bardzo bliskie. To opis ze strony Golden Sand Banku (GSB), którego jednym z założycieli jest legendarny twórca mBanku, dziś nieco zapomniany. W zakładce „o nas”, czytamy, że w grudniu 2018 r. bank otrzymał od gibraltarskiego nadzoru finansowego licencję bankową, uprawniającą go m.in. do prowadzenia rachunków i przyjmowania depozytów. Może również prowadzić działalność brokerską w zakresie ubezpieczeń i funduszy inwestycyjnych.

15 LAT TEMU: Sławomir Lachowski w prezentacji z 2003 r. zapowiadał powstanie w pełni mobilnego banku, dostępnego tylko z telefonu. Teraz ma szanse zrealizować zapowiedzi sprzed 15 lat.
FOT. FILIP MILLER/FOTONOVA

Globalne i darmowe

Na razie GSB oferuje klientom globalne konto osobiste bez miesięcznych opłat, dostępne w czterech walutach: funcie, euro, dolarach amerykańskim i hongkońskim. Do rachunku wydaje wielowalutowe karty Visa: classic oraz infinitive.

Konto osobiste jest równocześnie rachunkiem oszczędnościowym. Wysokość oprocentowania nie została podana, jednak to nie rachunek, tylko produkty inwestycyjne mają przynieść prawdziwe profity. Golden proponuje cztery strategie: ochronną, defensywną, wzrostu i agresywną, przy czym głównym celem jest zabezpieczenie aktywów przed dużą zmiennością rynków i stratami.

Chce go osiągnąć, bazując na modelu Roberta Engle’a, noblisty z 2003 r. („metody analizowania ekonomicznych szeregów czasowych ze zmiennymi w czasie wahaniami”).

Zapewnia, że koszty zarządzania „stanowią ułamek” prowizji pobieranych przez tradycyjnychzarządzających dzięki wykorzystaniu innowacyjnych technologii. Jaki? Takiej informacji na stronie brakuje. Poza ogólnym opisem nie ma też informacji o konkretnych produktach inwestycyjnych, jest tylko ogólna informacja, że są to ETF-y, korporacyjne i rządowe obligacje brytyjskie, amerykańskie, niemieckie i francuskie.

Wiadomo natomiast, że klient może inwestować w trzech walutach: funcie, dolarze i euro, bezpośrednio z konta osobistego (bez konieczności zakładania rachunku maklerskiego), wykorzystując jedno z subkont walutowych i unikając w ten sposób prowizji za przewalutowanie.

Bank dla Azjatów

GSB chwali się, że założenie konta trwa tylko 10 minut — „nieważne gdzie jesteś. Wszystko, czego potrzebujesz, to dostęp do internetu i dokument tożsamości”. Wystarczy ściągnąć aplikację, wypełnić krótki formularz i przejść proces uwierzytelnienia podczas wideorozmowy. Problem w tym, że aplikacja nie jest jeszcze dostępna. Z naszych informacji wynika, że licencja Gibraltar Financial Services Commision zawiera pewne istotne ograniczenia co do liczby klientów obsługiwanych przez GSB.

— Pozwala ona na prowadzenie testów w ramach pilotażu friends and familly. Wyniki zostaną przekazane nadzorowi gibraltarskiemu i wtedy funkcjonalność licencji zostanie rozszerzona — mówi anonimowo osoba zbliżona do projektu.

Kiedy to nastąpi, nie wiadomo. GSB chce wprawdzie wystartować jak najszybciej, ale po blisko dwóch latach czekania na licencję miesiąc nie robi różnicy. Nadzór w Gibraltarze, samodzielny i autonomiczny, jest mocno związany i stosuje podobne praktyki jak urząd w Londynie. Sprawy są rozpatrywane dłużej i bardziej wnikliwie niż np. na Malcie, nie mówiąc o modnej ostatnio wśród start-upów Litwie.

Kiedy Sławomir Lachowski zaczął przymiarki do budowy mobilnego banku, chciał mieć licencję z pieczątką Zjednoczonego Królestwa, żeby później z paszportem w rękach wejść na rynek unijny. Brexit skomplikował te plany.

Dzisiaj, jak wynika z naszych informacji, są one skromniejsze. Zamiast paneuropejskiego, transgranicznego banku powstała instytucja niszowa, wyspecjalizowana, bez manii wielkości i ambicji konkurowania z N26, Revolutem czy tradycyjnymi bankami. Strona banku ma dwie wersje językowe: angielską i chińską, co sporo mówi o adresatach oferty. To osoby dość zamożne — próg wejścia to 10 tys. EUR — mieszkańcy dalekowschodniej Azji, załatwiający sprawy w Europie (wyjazdy turystyczne, studia itp.), zainteresowane dywersyfikacją aktywów

. GSB chce przyciągnąć takich klientów funkcjonalnym kontem osobistym, które sprawdzi się w podróży, a równocześnie będzie stanowić centrum zarządzania finansami, dając dostęp do zachodnich rynków kapitałowych, zwalniając ich z konieczności zakładania rachunku bankowego.

— Klientów należy liczyć w setkach tysięcy, nie milionach — mówi nasz rozmówca.

Bank dla „misiów”

Start powinien nastąpić w I lub II kw. W III kw. rozruch planuje inny mobilny bank — Horum. Z naszych informacji wynika, że projekt z fazy planistycznej powoli wchodzi w etap wykonawczy. W ubiegłym tygodniu powstała spółka akcyjna Horum, utworzona przez siedmiu akcjonariuszy. Są wśród nich m.in. Michał Turalski, Jacek Obłękowski, Małgorzata Siatkowska, Grzegorz Ignaciuk i Robert Łasek, osoby, które od ponad roku pracują nad projektem banku mobilnego. Wszystkich akcjonariuszy łączy znajomość z pracy w PKO BP. Poza jednym, który jest nowym inwestorem w projekcie. Nie udało nam się ustalić jego personaliów.

Nie jest to jednak inwestor strategiczny, którego Horum szuka od kilku miesięcy. Poszukiwania wciąż trwają i, jak twierdzą nasi rozmówcy zbliżeni do projektu, problemem nie jest dostęp do finansowania, lecz znalezienie odpowiedniego partnera. Na razie pieniędzy w spółce wystarczy na start, do którego ma dojść jesienią. Horum liczy, że tyle czasu wystarczy, żeby uzyskać licencję od litewskiego nadzoru. Założyciele nie kryją, że pojechali do Wilna dlatego, że tam proces licencyjny trwa kilka, a nie kilkanaście miesięcy jak w Polsce.

Horum ma ciekawy pomysł na budowę banku, polegający na outsourcingu wszystkiego, co się da. Bank będzie miał oczywiście swój system core’owy, ryzyko, ale rozwiązania front endowe i rozmaite funkcjonalności (przykładowo AML) dostarczą firmy zewnętrzne. Horum nawiązał współpracę z Warsaw Heart, żeby skorzystać z coraz bogatszych zasobów inkubatora.

Na zewnątrz zostaną wydzielone kwestie prawne, podatkowe itp. Mają się tym zająć dwie firmy z tzw. wielkiej czwórki doradców. Horum chce być bankiem dla małych i średnich firm oraz ich właścicieli w pełni mobilnym, czyli bez oddziałów, choć nie wyklucza, że będzie komunikował się z wybranymi klientami poprzez mobilnych doradców.

Od konkurentów chce się wyróżnić sposobem obsługi klienta, polegającym na tym, że na rynek firmowy zostaną przeniesione praktyki stosowane na rynku detalicznym, czyli prostota i szybkość.Ma to być możliwe dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji przy ocenie ryzyka. Horum zakłada, że rozpoczęcie testów friends and familly zacznie jesienią. Start biznesu przewidziany jest na początek przyszłego roku.

Plany zakładają rozwój biznesu w całej Unii Europejskiej, jednak na początek będą to Polska i Litwa, traktowane jako poligon doświadczalny przed skokiem dalej. Będzie musiał on nastąpić szybko, jeśli bank chce osiągnąć zapisany w biznesplanie cel, czyli przyciągnięcie 1,8 mln klientów. Aktywa mają wówczas wynieść blisko 2 mld EUR, ROA 2,6 proc.

Bez break even

W tym roku możliwy jest start kolejnego mobilnego banku, nad którym pracuje Wojciech Sobieraj wraz z zespołem. Podobnie jak GSB oraz Horum, ma to być bank paneuropejski. Z planów rozwijania międzynarodowej działalności zrezygnował Commerzbank, który do ekspansji chciał wykorzystać mBank. Nieznane są losy planu rozpoczęcia działalności w Niemczech przez Alior.

Według pierwotnych założeń, miało stać się to z początkiem bieżącego roku. W Europie o pozycję mocno walczą dwa bankowe, ponadnarodowe start-upy: N26 z Niemiec oraz Revolut z Wielkiej Brytanii. Spora grupa tzw. challenging banków, konkurujących z tradycyjnymi, działa w Wielkiej Brytanii. Mobilne banki to dzisiaj gorący temat i bez większych problemów zdobywają one finansowanie od inwestorów. Na razie jednak żaden z nowofalowych banków nie osiągnął break even.

Inwestorzy

Golden Sand Bank został założony za prywatne pieniądze kilku menedżerów, w tym Sławomira Lachowskiego, wspieranych przez spółki z grupy GSR Capital, potężnego chińskiego wehikułu inwestycyjnego. Trzyliterowy skrót pochodzi od Golden Sand River, jednego z dopływów rzeki Jangcy, wyznaczającej granicę prowincji Syczuan — Yunnan. Właścicielem GSR jest Sonny Wu, jeden z najbogatszych chińskich inwestorów, zainteresowany branżami: energetyczną (energia odnawialna, baterie samochodowe), biotechnologiczną, sztuczną inteligencją i machine learning, „smart agriculture”.

W 2018 r. powołał fundusz z budżetem 400 mln USD do inwestycji na wczesnym etapie w technologiczne start-upy. Tyle samo zainwestował w amerykańską spółkę Overstock.com oraz należący do niej bictoinowy start-up ZERO. Sonny Wu był szefem konsorcjum, które przed trzema laty negocjowało z rodziną Berlusconich kupno klubu AC Millan. Ostatecznie klub trafił w ręce innego inwestora z Chin.