Ślązacy lubią choinki w doniczkach

opublikowano: 23-12-2022, 06:30
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Koszt wyhodowania choinki wzrósł o 50 proc., ale w tym roku zapłacimy za nią 25-30 proc. więcej. Oszczędni kupią drzewko mniejsze lub gorszej jakości — mówi Marcin Kłopociński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Plantatorów Choinek oraz szef plantacji Perfect Green.

PB: Ile i jakich choinek sprzedaje się w Polsce?

Marcin Kłopociński: Szacujemy, że co roku Polacy kupują około 5 mln żywych choinek, z tego 10 proc. to choinki w doniczkach, a 90 proc. cięte. Sprzedaż drzewek w doniczkach rozkłada się na terenie Polski bardzo nierównomiernie — na Śląsku na przykład dochodzi do prawie 50 proc., w Polsce północno-wschodniej jest bliska zera. Bardzo ciekawe są trendy dotyczące sztucznych choinek. W Europie najbardziej zadomowiły się w byłych krajach socjalistycznych. Ten trend jest szczególnie widoczny, gdy porównamy wschodnie i zachodnie landy Niemiec. Udział drzewek sztucznych w landach wschodnich to blisko 50 proc., a w zachodnich 15 proc. Jak to wygląda w Polsce? Jeszcze 20-30 lat temu nie było w naszym kraju plantacji choinkowych, a jakość drzewek dostarczanych przez Lasy Państwowe była bardzo zła. W związku z tym Polacy kupowali dużo sztucznych — ich udział wynosił wtedy około 60 proc. Dziś jest mniejszy, spada co roku i obecnie stanowi około 40 proc.

Myślałam, że stajemy się coraz bardziej ekologiczni i sprzedaż sztucznych choinek rośnie...

Owszem, świadomość ekologiczna Polaków rośnie. Bardzo duży odsetek klientów wchodząc na stoisko z choinkami, pyta, czy są drzewka w doniczce, czy one się przyjmą itd. Z nimi wiąże się jednak pewna niedogodność. Takie drzewko waży 20-30 kg, doniczka jest ciężka, nie we wszystkich miejscach w Polsce można takie drzewka hodować. Jodła kaukaska na przykład jest drzewem z rejonu nadmorskiego i w takim przyjmie się dobrze, ale w innych rejonach Polski nie będzie dobrze rosła. Świadomość ekologiczną bardzo wyraźnie widać, gdy trzeba wybrać między drzewkiem naturalnym a sztucznym. Drzewko naturalne, nawet cięte, to jednak fabryka tlenu. Jeśli choinka waży 20 kg, to znaczy, że zaabsorbowała w swoim życiu 12 kg dwutlenku węgla. Nawet jeżeli zostaje wycięta, w jej miejsce sadzone są kolejne. To na pewno jest ekologiczne. Do drzewka sztucznego importujemy plastik, na ogół z innych krajów, wzmacniamy inne gospodarki, a potem drzewko idzie na śmietnik, bo nie bardzo wiadomo, co z nim zrobić.

Marek Wiśniewski

Jak jest z cenami choinek w tym roku? Poszły w górę?

Cykl produkcji sadzonki trwa trzy lata, a później od posadzenia do ścięcia mija 10 lat. Ceny hurtowe w Europie były najwyższe w 2011 r. i od tego momentu spadały. W 2011 r. 2,5-metrowa jodła pierwszej klasy na hurtowym rynku duńskim kosztowała 180 duńskich koron, czyli około 95 zł. Dołek cenowy nastąpił w 2019 r., gdy cena spadła do 110 koron. Od tego momentu wiele plantacji zaczęło mieć problemy. W Niemczech na przykład wszystkie plantacje poniżej 30 ha są pod kreską, bo nie są w stanie pokryć kosztów produkcji przychodami ze sprzedaży. Szacuje się, że na skutek ostatnich wydarzeń: inflacji i wzrostu cen surowców koszt produkcji choinek zwiększył się o około 50 proc. Ceny nawozów sztucznych wzrosły o 200 proc., paliwa o 50 proc., materiałów opakowaniowych, palet drewnianych o blisko 100 proc. Ceny choinek na rynku hurtowym nie mogły nie wzrosnąć. Po drugiej stronie mamy jednak oczekiwania rynku i cenę, jaką konsumenci są w stanie zapłacić. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrost cen hurtowych na rynku europejskim wyniósł 15-20 proc. w euro, a w Polsce 20-25 proc. Przełożyło się to na bardzo porównywalny wzrost cen detalicznych i z takim 25-30-procentowym wzrostem należy się liczyć. Mamy do czynienia z jeszcze jednym trendem, o którym nie wszyscy wiedzą. W obrocie profesjonalnym używa się bardzo ścisłej klasyfikacji — jest wiele klas jakości i na niektóre rynki kierowane są drzewa z wyższych klas, droższe, a na inne tańsze. Markety tradycyjnie ścigają się w niskich cenach, ale sprzedają drzewa słabsze, wycinane wcześniej, z likwidowanych plantacji, o niższej jakości. W Europie Zachodniej nie było w tym roku widać istotnych zmian w preferencjach klientów. Klienci hurtowi zamówili tyle samo drzew w wyższych i niższych klasach jakościowych ile dawniej. Oczekują, że klienci, aczkolwiek dotknięci inflacją, zapłacą za drzewko 20 proc. więcej. W polskich realiach widać dwa wyraźne trendy, jak byśmy mieli dwie Polski. W niektórych miejscach wszystko idzie po staremu i klienci są gotowi za ładne drzewko zapłacić tyle, że pokryją koszty producenta, choć może nie dadzą mu zysku. W innych miejscach, szczególnie na osiedlach oddanych do użytku kilka lat temu, gdzie żyją osoby obciążone spłatami kredytów, których raty nagle wzrosły, średnia cena sprzedawanych choinek jest kilkakrotnie niższa. Klienci kupują drzewka za kilkadziesiąt złotych, oczywiście w niższej klasie jakościowej.

W trakcie poprzednich kryzysów niektórym polskim firmom udawało się zwiększyć rynek, bo klienci z Europy Zachodniej szukali tańszych odpowiedników i byli w stanie zrezygnować z marek, do których są przyzwyczajeni. Czy tak może być w tym roku w przypadku firm dostarczających drzewka?

Tak, ale musimy pamiętać o dwóch czynnikach. Pierwszy to długi cykl produkcji drzewek. Drugi to kontraktacja. Może się wydać dziwne, ale na rynku hurtowym umowy na dostawę drzewek zawieramy od czerwca, a szczytem sprzedaży hurtowej jest sierpień. Umowy były więc zawierane latem i we wrześniu-październiku, gdy inflacja bardzo skokowo wzrosła, nie było specjalnie czasu, by przekierować choinki na inne rynki. Ten trend będziemy natomiast na pewno obserwowali w kolejnych latach. Lepsze jakościowo drzewka będą eksportowane na rynki, które będą w stanie pokryć plantatorom koszty produkcji. Jeśli kryzys w Polsce się utrzyma, będą na niego kierowane tańsze drzewa.

Rynek choinek rośnie, spada czy pozostaje bez zmian?

Od kilkunastu lat obserwujemy erozję. Rynek choinkowy kurczy się w tempie około 1 proc. rocznie. Może to wydawać się niedużo, ale w ciągu 15 lat będzie to już 15 proc., a licząc procent składany nawet więcej. Drugi trend to spadająca średnia wysokość choinki. Kiedyś tradycyjnie w każdym domu musiało być drzewko do sufitu. Dziś równie popularne jest drzewko stojące na stoliku, symboliczne.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcasts, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

dziś: „Czy kryzys dopadł świętego Mikołaja”

goście: Marcin Kłopociński — Perfect Green, Grzegorz Rożalski — Emotivo, Tomasz Machała — nocowanie.pl, Sandra Sienkiewicz i Sarah Kisielewska-Falkowska — Berries & Co., Robert Podleś — Cobi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane