Nie milkną echa sobotniego wywiadu Aleksandra Kwaśniewskiego dla “Rzeczpospolitej”, w którym prezydent powiedział m.in., że Leszek Miller musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie, “czy jest w stanie w tym trudnym momencie nadal kierować państwem i rządem”.
— Zaiskrzyło między prezydentem i premierem, i mam nadzieję, że mamy do czynienia z krótkim spięciem — tak słowa prezydenta i nerwową reakcję premiera skomentował wczoraj Jerzy Szmajdziński, szef MON. Z kolei Dariusz Szymczycha, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, oświadczył w Brukseli, że sobotni wywiad prezydenta nie był wezwaniem premiera do dymisji.
— W tym wywiadzie, w wypowiedziach pana prezydenta, ani razu nie padło słowo dymisja. Były tylko oceny sytuacji, także sytuacji psychologicznej, w jakiej znajduje się pan premier Leszek Miller — podkreślił minister.
Marek Dyduch, szef SLD, powiedział PAP, że ani na marcowych zjazdach terenowych organizacji Sojuszu, ani w klubie parlamentarnym nie pojawiają się głosy o tym, że Miller powinien zrezygnować z funkcji premiera i że potrzebna jest nowa osoba na stanowisku szefa rządu.
— Nie padł ani razu taki postulat z trybun zjazdowych, także w klubie parlamentarnym nie ma tego typu postulatów. Stanowisko klubu i partii to: “popieramy premiera” — oświadczył Dyduch.
Plotkami nazwał pojawiające się informacje, że rozważanymi ewentualnymi kandydatami do urzędu premiera po Millerze są marszałek Sejmu Marek Borowski i były premier Józef Oleksy.