Śledczy tropią procedury w KRUS

opublikowano: 26-03-2017, 22:00

Prokuratura bada, czy bliska znajoma Henryka Kowalczyka nie przekroczyła uprawnień, a minister broniąc jej, mija się z prawdą

Fundusz składkowy ubezpieczenia społecznego rolników to instytucja podlegająca Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) i zajmująca się m.in. dofinansowywaniem wypoczynku letniego i zimowego dzieci z rodzin rolniczych. W lutym 2016 r. dyrektorką funduszu została Jolanta Brańska, działaczka PiS, od kilkunastu lat ściśle współpracująca z Henrykiem Kowalczykiem. W latach 2000-05 była referentem ds. rolnictwa w urzędzie gminy Winnica, której wójtem był obecny minister w kancelarii premiera, później, przez 10 lat — dyrektorką jego biura poselskiego. W sierpniu 2016 r., po zaledwie pół roku, przestała być dyrektorem funduszu — została jego zastępczynią. Skąd ta degradacja?

DRUKOWANY BIZNES: Przemysłowiec Michał Sołowow stawia na druk 
3D, bo dostrzega, że może on zrewolucjonizować przemysł. Pozwoli np. na 
rezygnację z konieczności posiadania części zamiennych. Będzie je można 
po prostu wydrukować.
Zobacz więcej

DRUKOWANY BIZNES: Przemysłowiec Michał Sołowow stawia na druk 3D, bo dostrzega, że może on zrewolucjonizować przemysł. Pozwoli np. na rezygnację z konieczności posiadania części zamiennych. Będzie je można po prostu wydrukować. Marek Wiśniewski

Obciążające notatki

Z ustaleń „PB” wynika, że to skutek wydarzeń z czerwca 2016 r. Jacek Dubiński, ówczesny prezes KRUS, złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przez Jolantę Brańską przestępstwa. Chodziło o podejrzenie naruszenia procedur przy konkursie na dofinansowanie kolonii letnich dla dzieci rolników.

— Dwie z czterech członkiń komisji konkursowej napisały w służbowych notatkach, że dzięki pomocy trzeciej z nich dyrektor Brańska w trakcie procedury, ale już po terminie na usunięcie braków formalnych, zabrała do siebie wniosek autorstwa NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność, a następnie wrócił on w poprawionej wersji i uzyskał dofinansowanie, choć nie powinien — mówi znający kulisy sprawy informator „PB”.

Do listopada 2016 r. szefem NSZZ RI „S” był Jerzy Chróścikowski, senator PiS, obecnie funkcję tę pełni Teresa Hałas, posłanka PiS. Śledztwo w sprawie art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, czyli nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, wszczęła stołeczna prokuratura, uznając tym samym, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.

— Nikomu nie przedstawiono zarzutów, a postępowanie od grudnia 2016 r. jest zawieszone, bo jedna z osób, którą chcemy przesłuchać, jest na długotrwałym zwolnieniu lekarskim — informuje Monika Laskowska, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.

„Zarzuty” ministra

O komentarz zwróciliśmy się do Jolanty Brańskiej, ale powiedziała, że nie będzie rozmawiać. Henryk Kowalczyk natomiast stwierdził, że prokuratorskie śledztwo to zemsta byłego prezesa Jacka Dubińskiego, który sam został wyrzucony z KRUS „za machlojki” i jak „ranny zwierz kopał dokoła”,oskarżając bezpodstawnie współpracownicę ministra. O jakie „machlojki” chodzi?

— Z tego, co wiem, o naruszanie reguł przydziału pieniędzy na kolonie i nieuzasadnione zlecanie usług na zewnątrz KRUS. O szczegóły proszę pytać w resorcie rolnictwa — powiedział Henryk Kowalczyk. Zapytaliśmy. I tu zaskoczenie: resort rolnictwa nic nie wie o nieprawidłowościach w działaniach Jacka Dubińskiego, a jego odwołanie z prezesa KRUS w sierpniu 2016 r. tłumaczy tym, że w rozmowie z ministrem Krzysztofem Jurgielem „wyraził chęć rezygnacji z zajmowanego stanowiska”. Tezy ministra Kowalczyka o „machlojkach” nie potwierdza też oficjalny komunikat, widniejący wciąż na stronie internetowej KRUS, w którym Beata Szydło dziękuje Jackowi Dubińskiemu za pracę w KRUS. Co więcej — żadnych nieprawidłowości nie wykazała także kontrola resortu rolnictwa przeprowadzona, jak wynika z naszych informacji, z inicjatywy Jolanty Brańskiej i Henryka Kowalczyka.

Cel? Pełnomocnictwo

O komentarz do słów ministra w kancelarii premiera poprosiliśmy Jacka Dubińskiego, ale odmówił rozmowy. Z innych źródeł wiemy, że od momentu powołania protegowanej ministra na dyrektora funduszu składkowego były szef KRUS był z nią w ostrym sporze.

— Jolanta Brańska chciała, by szef KRUS udzielił jej bardzo szerokiego pełnomocnictwa, dającego jej możliwość jednoosobowego decydowania o wydatkowaniu pieniędzy z funduszu składkowego — mówi nasz informator. A pieniądze są niemałe — poza dofinansowaniem wypoczynku dzieci rolników dotowane są też przez stowarzyszenia wiejskie czy ochotnicze straże pożarne. Łączny budżet wynosi ponad 25 mln zł rocznie, z możliwością jego zwiększenia.

— Na podpisanie pełnomocnictwa naciskała nie tylko Jolanta Brańska, ale też Rafał Romanowski, wiceminister rolnictwa, i Henryk Kowalczyk. Jacek Dubiński nie zgodził się, podpadł ministrowi i w końcu, gdy przestał mieć wsparcie Krzysztofa Jurgiela, musiał zrezygnować — ujawnia nasz rozmówca.

Inny zwraca uwagę, że odejście Jacka Dubińskiego z KRUS nieprzypadkowo zbiegło się w czasie z powrotem Jolanty Brańskiej ze zwolnienia lekarskiego, na które poszła po wybuchu sprawy z dofinansowaniem organizowanych przez NSZZ RI „S” kolonii. Tymczasem członkini komisji konkursowej, która według notatek miała pomóc Jolancie Brańskiej w poprawieniu wniosku, niedługo później awansowała z szeregowego pracownika na koordynatora zespołu, a jej zarobki zwiększyły się o ponad połowę.

Trzy prace dla brata

„Dobrą zmianę” za rządów PiS odczuł też Przemysław Bednarski, czyli… młodszy brat Jolanty Brańskiej. Zaledwie 22-letni absolwent liceum w Pułtusku robi zawrotną karierę w administracji państwowej. Najpierw był zatrudniony na umowę-zlecenie w ministerstwie rolnictwa jako asystent wiceministra Rafała Romanowskiego i co najmniej dwukrotnie otrzymał zlecenia z wolnej ręki — każdorazowo po 13,8 tys. zł. We wrześniu 2016 r. do gabinetu politycznego ministra skarbu przygarnął go Henryk Kowalczyk, który tymczasowo zarządzał resortem po dymisji Dawida Jackiewicza. Wreszcie od 1 marca 2017 r. Przemysław Bednarski jest doradcą ministra Kowalczyka w kancelarii premier Beaty Szydło. Z życiorysu brata Jolanty Brańskiej wynika, że ma średnie wykształcenie, a przed karierą w państwowej administracji pracował jako doradca kredytowy w Expander Advisors (na umowę o współpracy) oraz asystent dyrektora zarządzającego i doradca finansowy w MetroFinance (na umowę- -zlecenie).

 WYJAŚNIENIE (10.04.2017)

 W nawiązaniu do artykułu „Śledczy tropią procedury w KRUS” z 27 marca 2017 r. wyjaśniam, że:

1. Przemysław Bednarski, doradca ministra Henryka Kowalczyka, nie jest młodszym bratem Jolanty Brańskiej, zastępcy dyrektora funduszu składkowego ubezpieczenia społecznego rolników i wieloletniej bliskiej współpracowniczki ministra Kowalczyka. W rzeczywistości Jolanta Brańska jest ciocią Przemysława Bednarskiego.

2. Przemysław Bednarski nie ma średniego wykształcenia. Miał takie, obejmując funkcję asystenta wiceministra rolnictwa Rafała Romanowskiego, jednak później, w lipcu 2016 r., uzyskał na SGGW tytuł licencjata.

3. Przemysław Bednarski zapewnia, że nie został zatrudniony w gabinecie politycznym Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) we wrześniu 2016 r., choć tak wynika z oficjalnej metryczki Biuletynu Informacji Publicznej MSP. Zdaniem zainteresowanego, został tam zatrudniony 2 listopada 2016 r.

 Za powyższe nieścisłości przepraszam

Dawid Tokarz

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu