Słońce trochę zaświeciło kosmetykom

Producenci kosmetyków przeciwsłonecznych raczej nie liczą na kokosy. Aura może jednak oznaczać mniej zwrotów po sezonie, co ma kluczowy wpływ na rentowność biznesu.

Producenci i dystrybutorzy wody, piwa i lodów zacierają ręce — upalna pogoda im sprzyja. Mniej powodów do narzekania będą mieli również producenci kosmetyków przeciwsłonecznych, którzy od lat skarżą się, że ze względu na sezonowość biznes im się nie opłaca, mimo że rynek rośnie. Zwrot niesprzedanych produktów i koszt związanej z tym logistyki pozwalają wyjść na zero, ale nie zarobić kokosy.

Kosmetyki przeciwsłoneczne w taką pogodę powinny iść jak woda
— i prawdopodobnie idą. Nie oznacza to jednak, że to atrakcyjna kategoria.
Raczej „obowiązek” dla każdego liczącego się producenta.
Zobacz więcej

POZORY I RZECZYWISTOŚĆ:

Kosmetyki przeciwsłoneczne w taką pogodę powinny iść jak woda — i prawdopodobnie idą. Nie oznacza to jednak, że to atrakcyjna kategoria. Raczej „obowiązek” dla każdego liczącego się producenta. Fot. Fotolia

— Przez ostatnie 25 lat mojej pracy w branży na tym rynku było w kratkę — jeden rok był dobry, następny słaby. Teraz rok po roku mamy gorące lata, co nakręca popyt. W zeszłym roku wyprzedaliśmy zapasy już w czerwcu — mówi Jarosław Cybulski, prezes spółki Janda.

W tym roku przeciwsłoneczne kosmetyki Jandy też zniknęły ze sklepowych półek, ale bynajmniej nie z powodu sprzyjającej pogody. Firma zrobiła sobie przerwę.

— To szybko rosnący rynek, na który wrócimy w przyszłym roku z przełomowym produktem. Na ten sezon nie udało się go przygotować — wyjaśnia prezes Jandy.

Mniej optymistyczny jest Henryk Orfinger, wiceprezes Dr Ireny Eris. — Jest wielu graczy, wiele marek, dochodzi do przetasowań, ale nie można mówić o znaczącym wzroście — twierdzi Henryk Orfinger.

Jego zdaniem sprzyjająca aura oznacza mniej zwrotów, nie jest to jednak szansa na ekstrazyski, co wynika ze specyfiki branży.

— O sprzedaży decyduje pogoda, której nie da się przewidzieć z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Tymczasem my sprzedajemy w lutym produkty, które pojawią się na półkach w kwietniu, a surowce zamawiamy kilka miesięcy wcześniej. Nie jesteśmy w stanie wyprodukować dodatkowej partii ad hoc — tłumaczy Henryk Orfinger.

Zdaniem Jarosława Cybulskiego mniej zwrotów po sezonie robi jednak dużą różnicę, bo to właśnie one czynią ten rynek słabo marżowym.

— Przyjęło się, że producenci odbierają od hurtowni wszystko to, co nie zostało sprzedane — sprawdzają produkty i przerabiają albo utylizują, co oznacza ogromne koszty. Dlatego zdarza się, że wyprodukowanych kosmetyków jest za mało — mówi Jarosław Cybulski.

Brakuje twardych danych o wydatkach Polaków na ochronę przed słońcem. Wartość rynku szacuje się na kilkaset milionów złotych. Sezon startuje w weekend majowy, a finiszujejuż we wrześniu, mimo że Polacy wyjeżdżają do ciepłych krajów przez cały rok.

— Oczywiście zmiany klimatyczne wzmacniają popyt. W dobie powszechnego dostępu do informacji o szkodliwości promieni słonecznych konsumenci coraz częściej sięgają po kosmetyki przeciwsłoneczne i nawilżające — podkreśla szef Jandy.

Klimat klimatem, ale — zdaniem Henryka Orfingera — producenci często nie mają wyboru.

— Każdy, kto chce się liczyć na rynku, musi mieć produkty słoneczne w portfelu — twierdzi wiceprezes Dr Ireny Eris.

Do największych graczy w segmencie kosmetyków przeciwsłonecznych należą Dax Sun (z portfela Dax Cosmetics), Soraya (Grupa Orkla), Nivea Sun koncernu Beiersdorf, Lirene należące do Dr Ireny Eris, i Ziaja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu