Słów kilka o krótkiej sprzedaży na GPW

Adam Mizera
opublikowano: 21-06-2010, 00:00

W maju rynek finansowy zareagował nerwowo na informację o wprowadzeniu przez Federalny Urząd Nadzoru Usług Finansowych — niemieckiego regulatora rynku finansowego — pomysłu zakazu tzw. niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży (ang. naked short selling) akcji 10-ciu spółek, obligacji denominowanych w euro, a także zakupu CDS-ów (Credit Default Swap) dla tych obligacji (o ile nie posiada się tych papierów dłużnych w portfelu).

Na rodzimym rynku GPW natomiast od 1 lipca będzie możliwe wykorzystanie standardowej krótkiej sprzedaży 36 najbardziej płynnych akcji, a cała procedura ma stać się prostsza i mniej czasochłonna niż dotychczas. W obliczu często pojawiających się w mediach pojęć krótkiej sprzedaży, warto omówić syntetycznie zarówno standardową, jak i niezabezpieczoną krótką sprzedaż.

Standardowa krótka sprzedaż polega na pożyczeniu danych papierów wartościowych i ich sprzedaży po cenach rynkowych. Inwestor, który dokonuje krótkiej sprzedaży papierów wartościowych spodziewa się spadku ich cen. W przypadku obniżki cen sprzedanych uprzednio instrumentów, będzie on mógł odkupić je taniej i oddać pożyczkodawcy. Zyskiem inwestora będzie różnica między ceną sprzedaży a ceną, po jakiej odkupił papiery wartościowe. Naturalnie w przypadku zwyżki cen sprzedanych instrumentów, inwestor poniesie stratę.

Niezabezpieczona krótka sprzedaż różni się od standardowej tym, że inwestor nie pożycza początkowo danych instrumentów i nie będąc w ich posiadaniu sprzedaje je "wirtualnie" na rynku finansowym. Dzięki temu dużo łatwiej jest grać na spadki. To właśnie ta odmiana krótkiej sprzedaży jest najbardziej piętnowana przez swój iście spekulacyjny charakter.

Nierzadko inwestorów stosujących krótką sprzedaż obwinia się o manipulowanie kursami i spekulację na spadek cen instrumentu bazowego, co w skrajnym przypadku przyczynić się może nawet do bankructwa emitenta. Warto jednak zdawać sobie sprawę z równoczesnej użyteczności stosowania krótkiej sprzedaży. Największą zaletą jest dostarczanie rynkowi płynności — przykładowo inwestor, którego horyzont inwestycyjny wynosi 5 lat i w tym czasie nie ma zamiaru sprzedawać wcześniej nabytych akcji może pożyczyć papiery wartościowe innemu inwestorowi, który — przykładowo w krótszym terminie — spodziewa się spadków i chce dokonać krótkiej sprzedaży. Inwestor długoterminowy skorzysta na operacji, gdyż za pożyczone papiery wartościowe otrzyma ustalone oprocentowanie. Druga strona będzie miała możliwość zarobku na spadku cen akcji danej spółki. Dodatkowo zwiększą się obroty na danym rynku.

Wprowadzenie standardowej krótkiej sprzedaży, do której dostęp będzie o wiele łatwiejszy niż poprzednio, z pewnością przełoży się na rozwój polskiego rynku finansowego. Przykład zagranicznych, rozwiniętych giełd, gdzie udział krótkiej sprzedaży w całym obrocie stanowi nierzadko nawet kilkanaście procent wskazuje na prawdopodobne zwiększenie obrotów i tym samym płynności. Inwestować na krótko będą mogli także indywidualni inwestorzy bez stosowania bardziej skomplikowanych instrumentów pochodnych. Zarządzający będą mogli stosować nieco inne podejście do zabezpieczania swoich portfeli. Dodatkowo krótka sprzedaż na GPW będzie zawieszona w przypadku zbyt znaczących spadków. Krótka sprzedaż powinna przyczynić się do rozwoju rodzimego rynku finansowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Mizera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu