Słowackie przywileje Andreja Babiša

opublikowano: 27-01-2020, 13:19

Czeski koncern Agrofert dostał większe wsparcie rządu w Bratysławie, niż jakikolwiek inny inwestor w tym kraju – informuje publiczna telewizja ČT.

Agrofert to konglomerat ponad 250 firm, działających przede wszystkim w branży chemicznej i rolno-spożywczej. Jeden z największych czeskich podmiotów gospodarczych to własność premiera tamtejszego rządu Andreja Babiša.

Agrofert ma także spółki za granicą, a jedną z nich jest słowackie przedsiębiorstwo Duslo. Tę fabrykę nawozów i chemikaliów, która działa od ponad 60 lat temu nieopodal miasta Šaľa (około 60 km na Wschód od Bratysławy) czeski koncern kupił 15 lat temu. Zadeklarował też, że wybuduje nową linię produkcyjną za 300 mln EUR. Jednak na początku 2014 r. oznajmił, że rozważa wycofanie się Dusla. Zdanie zmieniła, gdy słowackie władze przyznały mu 10-letnie zwolnienie podatkowe w wysokości 60 mln EUR – podaje czeska telewizja publiczna ČT. Wylicza też, że równowartość prawie 1,5 mld CZK, to więcej, niż w ciągu ostatnich 16 lat dostał na Słowacji jakikolwiek inny inwestor. Dla porównania holenderski koncern papierniczy Mondi otrzymał wsparcie w wysokości 1,23 mld CZK, Samsung Electronics Slovakia – niespełna 0,89 mld CZK, a Magneti Marelli Slovakia – niecałe 0,7 mld CZK.

„Jeśli rząd wspierał na przykład koreańskie firmy lub koncerny motoryzacyjne, które wchodziły na Słowację, to dlaczego takiego wsparcia nie miałaby dostać firma Duslo” mówi reporterowi ČT Jozef Belický, burmistrz miasta Šaľa.

Ministerstwo gospodarki Słowacji twierdzi, że wspiera w ten sposób tworzenie nowych miejsc pracy. Według resortu miałoby ich powstać w firmie Duslo około 80. Problem w tym, że sam Agrofert nic o nowych stanowiskach nie mówi. „Przede wszystkim zachowany wszystkie istniejące tu miejsca pracy” deklaruje rzecznik prasowy czeskiego koncernu Karel Hanzelka.

ČT dodaje, że inni wspomagani przez rząd zagraniczni inwestorzy tworzyli na Słowacji nowe stanowiska (np. Volkswagen ponad 750). W tej sytuacji zasadność pomocy państwowej dla Agrofertu wzbudza poważne wątpliwości. Zdaniem Róberta Kičinki ze Związku Przedsiębiorców Słowacji (Podnikateľská aliancia Slovenska) jeśli faktycznie miałoby chodzić tylko o utrzymanie istniejących miejsc pracy (jest ich w fabryce Duslo około 800), powstałby niebezpieczny precedens. Kolejne firmy mogłoby zacząć występować do rządu z żądaniami udzielenia wsparcia grożąc zamknięciem zakładów i likwidacją stanowisk.

A Ivan Haluza ze słowackiej gazety „Dennik N” tłumaczy, że dzięki inwestycjom motoryzacyjnych koncernów na Słowacji powstało bardzo dużo firm kooperujących, które zatrudniają dziesiątki tysięcy osób. Tymczasem produkcja nawozów i innych chemikaliów w firmie Duslo nie wywołało niczego podobnego. Ponadto inwestycja Agrofertu jest po prostu mniej istotna dla słowackiej gospodarki niż przedsięwzięcia motoryzacyjne. 

Przypomnijmy, że poza wspomnianym już Volkswagen, u naszego południowego sąsiada w produkcję samochodów zainwestowały też Jaguar Land Rover, PSA i KIA. Dzięki nim w zeszłym roku wyprodukowano na Słowacji ponad 1,1 mln samochodów osobowych. Oznacza to współczynnik 202 pojazdów na 1 tys. mieszkańców rocznie, co daje Słowakom pozycję światowego lidera.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jak to się stało, że to właśnie firma Andreja Babiša mogła liczyć na tak hojny gest słowackiego rządu? Przyczynkiem była przeprowadzona w 2014 r. zmiana prawa, zgodnie z którą o państwowych dotacjach dla inwestycji powyżej 200 mln EUR decyduje nie cały rząd, ale minister gospodarki.

Jak zauważa słowacki parlamentarzysta Karel Galek (z opozycyjnej partii Sloboda a Solidarita, czyli Wolność i Solidarność) doszło do paradoksalnej sytuacji, gdy o dotacjach i zwolnieniach podatkowych dla mniejszych inwestycji, tych poniżej 200 mln EUR, decyduje cały rząd, a dla większych – jedna osoba, właśnie minister. Dodaje, że dosłownie kilka dni po wejściu tego przepisu w życie firma Duslo zgłosiła się po wsparcie i wynegocjowała wspomniane prawie 60 mln EUR.

Za nowelizacją stoi Maroš Kondrót, poseł rządzącej na Słowacji partii Smer-SD. Obecny parlamentarzysta jeszcze za czasów socjalistycznej Czechosłowacji był zatrudniony w bratysławskiej centrali handlu zagranicznego Petrimex, w której pracował wtedy również… Andrej Babiš. Maroš Kondrót przyznaje, że zna obecnego czeskiego premiera i są nawet „po imieniu”, ale obecnie nie ma z nim żadnych kontaktów i oczywiście nie żadnych pieniędzy od Agrofertu nie dostał.

„To, że się znają nie stanowi problemu, problemem jest jednak to, że Maroš Kondrót, jako parlamentarzysta działał w oczywisty sposób na korzyść czeskiego koncernu” mówi w reportażu Milan Eilb z Transparency International.

O dotacjach dla należącej do grupy Agrofertu słowackiej firmy Duslo zdecydowało dwóch kolejnych ministrów gospodarki, obaj z partii Smer-SD. Pierwszym był Tomáš Malatinský (reporterom ČT nie udało się z nim skontaktować), drugim - Pavol Pavlis. W czasie, gdy w 2014 r. słowacki parlament decydował o kontrowersyjnych przepisach był on biznesowym partnerem… Andreja Babiša. Mieli wspólnie firmę Port Service Bratislava, która zajmuje się transportem nawozów.

„Ewidentnie zależało mu więc na tym, żeby Duslo prowadziło i rozwijało działalność. Istnieje zatem bezpośrednia zależność między wsparciem państwa dla firmy z grupy Agrofertu, a interesami wysokiego przedstawiciela partii Smer-SD” – mówi Ivan Haluza z „Dennika N”.

Sam Pavol Pavlis zapewnia w reportażu, że od kilku lat nie ma żadnego kontaktu z Andrejem Babišem. Czeski premier w żadne sposób do sprawy dotacji dla firmy Duslo na antenie ČT się nie odniósł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu