Słowacy mają już euro i ogromnego pecha

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 31-12-2008, 00:00

O północy nasi południowi sąsiedzi przyjmują euro. Powodów do radości nie mają, ponieważ wspólna waluta w przyszłym roku pociągnie ich w dół.

Przyjęcie wspólej waluty ostro wyhamuje gospodarkę południowego sąsiada

O północy nasi południowi sąsiedzi przyjmują euro. Powodów do radości nie mają, ponieważ wspólna waluta w przyszłym roku pociągnie ich w dół.

Dzisiaj kończy się droga Słowacji do strefy euro. O północy pożegnają koronę i powitają wspólną unijną walutę. Słowackie władze zapewniają, że są gotowe do integracji. Zgromadziły już ponad 7 mld EUR w banknotach i 167 mln EUR w monetach. Kurs wymiany został ustalony w lipcu: jedno euro będzie równowartością 30,13 SKK.

Słowacja w ostatnich dwóch latach wyrosła na lidera gospodarczego nowych krajów Unii Europejskiej. Przyjęcie euro miało być ukoronowaniem tego sukcesu. Mieli jednak ogromnego pecha. Kryzys finansowy przyszedł w najgorszym momencie, dlatego integracja walutowa zamiast im sprzyjać, ostro wyhamuje gospodarkę.

— Słowacy usztywnili kurs korony wobec euro w szczycie koniunktury, kiedy ich waluta była rekordowo silna. Dwa miesiące później wybuchł kryzys finansowy, który spowodował gwałtowne osłabienie innych walut regionu, przez co słowaccy eksporterzy stali się znacznie mniej konkurencyjni od polskich, czeskich czy węgierskich. Będą na straconej pozycji jeszcze cały przyszły rok. A przecież gospodarka naszych sąsiadów jest w bardzo dużym stopniu uzależniona od eksportu — mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Według analityków, dynamika słowackiego PKB może w przyszłym roku spowolnić nawet do 1,5 proc. z 7-8 proc. w 2008 r. To koszt przyjęcia euro. Na korzyści Słowacja będzie musiała poczekać.

— Z powodu kryzysu mocno skurczyły się przepływy kapitału, dlatego inwestorzy prędko do naszych sąsiadów nie przyjdą. Profity z członkostwa w strefie euro Słowacja odczuje, kiedy kryzys zacznie ustępować. Wówczas będzie postrzegana jako kraj stabilny i mający duży potencjał. Wtedy strumień pieniędzy będzie płynął do Bratysławy znacznie szerzej niż do Warszawy, Pragi czy Budapesztu — wyjaśnia Piotr Bujak.

Chociaż z ostatnich sondaży wynika, że aż 58 proc. Słowaków jest pozytywnie nastawionych do unijnej waluty, to spora ich część obawia się, że przyjęcie euro spowoduje wzrost cen.

— To główna przyczyna eurosceptycyzmu części społeczeństwa. Jednak Słowacja jest krajem o najbardziej zbliżonych cenach dóbr konsumpcyjnych do średniej unijnej. Nie ma więc podstaw, aby inflacja w znaczący sposób poszła w przyszłym roku w górę — zapewnia Lubomir Korsnak, ekonomista słowackiego oddziału Unicredit Bank.

Jacek Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane