Słupsk i okolice liczą na profity z tarczy

MAG
opublikowano: 2008-08-29 00:00

Lokalne władze przedstawiły

Lokalne władze przedstawiły

postulaty związane z budową

tarczy antyrakietowej

w Redzikowie. Dziś premier

powie, co na to rząd.

Już wiemy, czego oczekują lokalne władze w zamian za lokalizację tarczy w Redzikowie. Premier Donald Tusk, który obiecał pomoc, dziś przyjeżdża do Słupska.

Ważne drogi

— Zależy nam na szybkim połączeniu Słupska z Gdańskiem. Chodzi o przebudowę drogi ekspresowej nr 6 lub modernizację drogi 211. Obie inwestycje są i tak planowane, ale można by je przyspieszyć. Chcielibyśmy zmodernizować drogę ze Słupska do Poznania, a status drogi ze Słupska do Ustki zmienić z wojewódzkiej na krajową. Ważna jest budowa wewnętrznej obwodnicy miasta za 140 mln zł — mówi przedstawiciel władz lokalnych, który chce zachować anonimowość.

To nie wszystkie projekty.

— Chcielibyśmy poprawić warunki życia mieszkańców ziemi słupskiej dzięki inwestycjom drogowym. Bardzo by nam pomogło wsparcie rządu na poziomie 10-20 mln zł rocznie, my damy drugie tyle. Mamy plan inwestycyjny do 2015 r. — dodaje nasz rozmówca.

Kolejna sprawa to uzbrojenie 60 ha strefy ekonomicznej w Redzikowie. Pierwszy etap inwestycji to koszt 40 mln zł.

— Chcielibyśmy powiększyć strefę o ponad 100 ha Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) — ujawnia nasz rozmówca.

Lokalne władze mają więcej spraw do ANR, a także Agencji Mienia Wojskowego.

— Chodzi o kilkadziesiąt wniosków o nieodpłatne przekazanie gruntów. Dotychczas agencje nie chciały udostępnić ich gminom, a są one ważne dla rozwoju — dodaje informator.

Są też postulaty prezydenta Słupska, o których pisał „PB”: centrum sportu za 100 mln zł i wsparcie budowy lotniska.

Inwestycje w ludzi

Lokalne władze chcą poparcia rządu dla połączenia słupskich wyższych uczelni technicznych: jednej państwowej i dwóch prywatnych. Ponadto przy inkubatorze przedsiębiorczości ma powstać Centrum Czystej Energii. Projekt za 8 mln zł jest w regionalnym programie operacyjnym, a partnerzy: uczelnie, biznes i samorząd mają pieniądze na wkład własny.

— Chcielibyśmy przenieść projekt do Regionalnego Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka i uzyskać dofinansowanie unijne, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na inne cele — wyjaśnia rozmówca „PB”.

Przyznaje, że poza projektami drogowymi, pozostałe inwestycje i tak zostałyby zrealizowane, ale wolniej.