Zmiany w ustawie o utrzymaniu porządku i czystości w gminach, zaproponowane przez Ministerstwo Klimatu (MK), budzą skrajne opinie. Niektóre przedsiębiorstwa, np. FB Serwis z grupy Budimex, uważają, że mogą one odblokować inwestycje w nowe spalarnie. Zmiany dotyczą np. przepisów znoszących 30-procentowy limit odpadów ulegających termicznemu przekształcaniu oraz zasad ich składowania przez najbliższych kilka lat. MK przekonuje, że zaproponowane rozwiązania są odpowiedzią na apel samorządów.
„Wynikają z sygnalizowanych przez samorządy przyczyn kształtowania wysokich cen za odbiór odpadów” — napisali przedstawiciele resortu w uzasadnieniu projektu zmiany przepisów.
Dodają, że wysokie ceny są efektem problemów z zagospodarowaniem np. odpadów komunalnych i brakiem możliwości składowania tzw. frakcji nadsitowej, czyli o właściwościach paliwowych. Problemy wynikają z niedoboru instalacji zagospodarowania śmieci, np. zbyt małej liczby spalarni, oraz obostrzeń związanych z magazynowaniem odpadów.
Spalarnie samorządowe…
„Wiele samorządów postuluje wprowadzenie rozwiązań umożliwiających budowę niewielkich lokalnych spalarni odpadów, które jednocześnie będą pełnić rolę lokalnych ciepłowni” — dodaje resort klimatu.
Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich, podkreśla, że powstanie takich instalacji konieczne jest zwłaszcza w mniejszych i średnich miastach.
— Na rynku odpadów mamy obecnie nadpodaż tzw. frakcji wysokoenergetycznych. Będziemy mogli je składować przez trzy lata, ale celem nie jest ich składowanie, lecz przetworzenie, dlatego prowadzimy z Ministerstwem Klimatu rozmowy dotyczące kolejnego etapu uporządkowania przepisów mających na celu określenie m.in. nowych zasad zagospodarowania odpadów — dodaje Andrzej Porawski.
Dzięki nim samorządy będą mieć lepsze warunki do inwestycji w spalarnie i dostarczanie ciepła. Andrzej Porawski zapewnia, że będą one emitować mniej szkodliwych substancji niż w przypadku spalania węgla, a mimo to obawia się blokowania inwestycji samorządowych przez mieszkańców i ekologów.
…oraz w cementowniach
Natomiast energetyczne odpady zamiast węgla przetwarzają już np. cementownie, wytwarzając paliwo RDF. Dzięki temu w procesie produkcyjnym emitują mniej CO 2 i innych szkodliwych związków chemicznych. Zmiana przepisów proponowana przez MK może jednak pokrzyżować plany ich rozwoju, a nawet utrudnić stabilne funkcjonowanie. Ich przedstawiciele twierdzą, że nowe przepisy ułatwią składowanie odpadów w najbliższych latach, a samorządowe spalarnie powstaną nieprędko. W efekcie śmieci będą trafiać na wysypiska, a cementowniom zabraknie surowców.
— Teoretycznie proponowane zmiany mają być tymczasowe, na dwa-trzy lata, dopóki gminy nie wybudują własnych spalarni. Wiemy jednak, jak w praktyce wygląda proces inwestycyjny. W przypadku dużych instalacji spalarniowych trzy lata to absolutne minimum, ale biorąc pod uwagę czas potrzebny na konsultacje społeczne, dotrzymanie tego terminu może być nierealne. W ciągu trzech lat Polacy wytworzą około 40 mln ton odpadów komunalnych. Jeżeli na wysypiska wywieziemy np. 75 proc. z nich, to bardzo szybko zasypiemy wszystkie dostępne kwatery — uważa Marcin Wojtan, dyrektor zarządzający Geocycle Polska, spółki powołanej przez Lafarge w Polsce do działalności w obszarze paliw alternatywnych.
Dodaje, że w ostatnich latach Lafarge nie musiał importować odpadów ani RDF, ale modyfikacja przepisów może odwrócić trend.
— Wspieramy polski system gospodarki odpadami i znamy jego systemowe problemy, m.in. związane z niedostateczną liczbą instalacji odzysku odpadów. Dlatego, kosztem dziesiątków milionów złotych, wybudowaliśmy własny zakład produkcji paliw alternatywnych, ale jeżeli odpady będą wysyłane na wysypiska i nie będą dla nas dostępne, to alternatywą będzie pozyskiwanie ich z zagranicy — twierdzi Marcin Wojtan.
Jego zdaniem lokalni włodarze wybiorą składowanie, ponieważ będzie tańszym rozwiązaniem niż spalanie śmieci.
— Składowiska zawsze będą korzystniejsze finansowo dla odbiorców odpadów, bo nie generują wielu kosztów związanych z utrzymaniem linii przetwórczych, laboratoriów badających odpady czy kosztów eksploatacyjnych. Istnieje więc istotne ryzyko przerwania dotychczasowych łańcuchów dostaw i współpracy między firmami z branży odpadowej. Żadna firma, która posiada instalację do finalnego odzysku odpadów, nie będzie w stanie konkurować kosztowo ze składowiskiem — uważa Marcin Wojtan.
Część samorządowców przyznaje, że składowanie jest korzystniejsze i konieczne, zanim zbudują własne instalacje, ponieważ zewnętrzni rynkowi odbiorcy, np. cementownie, dyktują wysokie ceny odbioru. Przedstawiciele cementowni twierdzą natomiast, że mają niższe stawki za przyjęcie odpadów do produkcji paliwa lub gotowego RDF niż jakakolwiek spalarnia w Polsce. Dzięki technologii wypału w piecu cementowym nie ma takich odpadów jak popioły czy żużle, więc nie trzeba ponosić dodatkowych kosztów ich zagospodarowania.