Śmierć inżyniera to sygnał ostrzegawczy

Jacek Zalewski
opublikowano: 10-02-2009, 00:00

Tragedia zamordowanego w Pakistanie przez talibów geologa z krakowskiej Geofizyki kolejny raz potwierdza, że ludzka jednostka jest tylko pyłkiem pomiatanym przez wichry historii. Przecież fanatyczni mordercy osobiście do polskiego inżyniera nic nie mieli, jedynie prowadzą tak specyficzne interesy. Nad sztucznie podzielonym Pasztunistanem nie uznają żadnej władzy — ani islamskich republik Pakistanu i Afganistanu, ani tym bardziej niewiernych z szatańskiego Zachodu, do którego w ich oczach bez wątpienia zalicza się Polska.

Opinia społeczna bezwzględnie ma prawo oczekiwać upublicznienia wszystkich wysiłków podejmowanych przez polskie władze dla uwolnienia inżyniera, rzecz jasna oprócz tych, z których klauzula tajności nie może być zdjęta. Jak na krajowe standardy klasa polityczna na razie i tak zachowuje pewną wstrzemięźliwość i należną wydarzeniu powagę. Na tym tle żenujące są wyskoki zarówno Janusza Palikota, który chce dopadać i zabijać talibów, jak i pojedyncze żerowanie na tragedii, w którym wyróżniają się Grzegorz Napieralski oraz blogerzy Ryszard Czarnecki i Mirosław Orzechowski. Aż się prosi, aby za przykładem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które corocznie przyznaje mało zaszczytny medialny tytuł Hieny Roku, coś podobnego ustanowić w kategorii polityków.

Trudną próbą zbiorowej odpowiedzialności społecznej będzie nasz stosunek do zdjęć z egzekucji geologa. Obstawiam, że żadna telewizja i żadna gazeta ich nie opublikuje w pełnej wersji, ale internet już się do tego grzeje. Zdjęcia już stały się atrakcyjnym towarem w Pakistanie. Wkrótce i w Polsce w dobrym tonie będzie przerzucenie ich znajomym, choćby po to, by się pochwalić umiejętnością ściągania materiałów oraz informacyjnymi dojściami. Tempo sieciowego obiegu takich newsów jest nieprawdopodobne, wystarczy przypomnieć błyskawiczne upowszechnienie zdjęć z zabójstwa dziennikarza Waldemara Milewicza w Iraku.

Niecałe dwa lata temu wizytę w Polsce złożył prezydent Pervez Musharraf, ówczesny silny człowiek Pakistanu. Podczas dużego spotkania biznesowego obie strony z ogromnym zadowoleniem mówiły o perspektywach polsko-pakistańskich relacji gospodarczych. Krakowska Geofizyka wykonywała kontrakt dla pakistańskiego rządu, jej inżynier uprowadzony został dość blisko od stolicy Islamabadu, miał ochronę, która została od razu zabita. Dramatycznie niesłusznym wnioskiem z jego tragedii byłoby zwinięcie się polskich firm ze wszystkich konfliktowych miejsc na świecie. Ale na pewno będzie ona silnym sygnałem ostrzegawczym.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane