Za trzy lata SMS-y zaczną w Polsce schodzić z rynku. Gdyby był on tak konkurencyjny jak czeski, doszłoby do tego już w przyszłym roku.
Ostatnie badania rynku przeprowadzone przez firmę analityczną IDC na terenie Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Węgier, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji oraz Słowenii wykazały, że rynek SMS i MMS osiągnął ponad 45 milionów użytkowników i wykazuje ciągły wzrost. Jednak sytuacja obu tych rodzajów usług jest diametralnie różna.
Czas na MMS
Przychody z SMS-ów w krajach Europy Środkowej i Wschodniej osiągną w najbliższych latach swoją szczytową wartość. Wedle szacunków IDC, w Polsce nastąpi to w 2007 r.
— Spadek przychodów z SMS-ów nie będzie gwałtowny. W pierwszym roku wyniesie około 5 proc. — zaznacza Artur Ludwiczyński, starszy analityk w grupie zajmującej się badaniami rynku telekomunikacyjnego w IDC.
Miejsce SMS-ów po części zajmą MMS-y.
— Możemy sobie wyobrazić, że w ramach serwisu wiadomości sportowych będą wysyłane nie tylko wyniki meczów, ale i zdjęcia lub nawet filmiki z piłkarzami strzelającymi właśnie bramki — sugeruje Artur Ludwiczyński.
Następca SMS-a zaczął zwiększać udział w rynku w 2003 r. W najbliższych pięciu latach usługi MMS mają przejąć ponad 40 proc. dochodów pochodzących z przesyłania wiadomości. Wynika to m.in. z udostępnienia przez operatorów możliwości przesyłania MMS-ów do obcych sieci. Upowszechnieniu się usługi sprzyjają też spadające ceny telefonów przystosowanych do obsługi tej formy komunikacji.
— W badanych krajach urządzenia z aparatem fotograficznym lub kamerą stanowią od kilku do 40 proc. nowo sprzedawanych telefonów. Polska jest mniej więcej w środku tego przedziału — ujawnia Artur Ludwiczyński.
Eksport z przymusu?
I choć przesyłanie zdjęć i krótkich filmów wideo z wakacji, podróży lub z imprez zyskuje coraz większą popularność, to istotnym elementem rozwoju rynku będzie jednak powstawanie kontentu tworzonego przez wyspecjalizowane firmy. Produkty tego typu będą w przyszłości przynosiły znaczne dochody zarówno jej twórcom jak i operatorom. W Polsce IDC obserwuje już powstawanie bardzo prężnego rynku dostawców treści i usług opartych na SMS-ach i MMS-ach. Jednak znaczna ich część sprzedaje swoje pomysły i usługi poza krajem.
Proeksportowe nastawienie lokalnych producentów wynika z ich dużej kreatywności, a także wysokich cen korzystania z sieci, które z kolei zniechęcają krajowych użytkowników do usług multimedialnych. Z tego też powodu zmierzch SMS-ów w Polsce rozpocznie się dwa lata później niż w Czechach, gdzie usługi multimedialne są łatwiej dostępne, bo tańsze.
