Potwierdziły się doniesienia, że PGE rezygnuje z historycznej inwestycji, jaką miała być budowa dwóch bloków węglowych o mocy 1800 MW w Elektrowni Opole.
— Zmiany na rynku energetycznym oraz w otoczeniu makroekonomicznym ograniczyły efektywność ekonomiczną tej inwestycji dla PGE. Kontynuowanie projektu Opole II nie przyniosłoby wzrostu wartości dla akcjonariuszy — tłumaczy energetyczna spółka w komunikacie.
Zmiana orientacji
Jeśli inwestycja w Opolu się opóźni, wywoła reakcję łańcuchową zakończoną recesją gospodarki — ostrzegał we wrześniu Krzysztof Kilian, prezes PGE. Teraz przekonuje, że byłaby niekorzystna dla akcjonariuszy.
Zdaniem Flawiusza Pawluka, analityka Unicredit CAIB, bez bloków w Opolu Polsce nie grozi brak prądu, choć lokalnie i sezonowo awarie mogą się zdarzać. Zaradzić temu mogą inwestycje energetyczne w Jaworznie, Kozienicach i Turowie. Decyzja PGE zaboli wykonawców: konsorcjum Rafako, Polimeksu-Mostostalu i Mostostalu Warszawa. Z ich portfela zamówień znika nagle 11,6 mld zł przerobu ze spodziewaną wysoką marżą. W przypadku Polimeksu-Mostostalu to aż 35 proc. (3,9 z 11,1 mld zł), a Rafako — 63 proc. (3,2 z 5,1 mld zł zamówień). Relatywnie najwięcej stracił Mostostal Warszawa — aż 66 proc. portfela (prawie 2,8 z 4,2 mld zł). Spółki przekonują, że bez tego kontraktu przeżyją, ale ponieważ już zaczęły prace, czują się jak dzieci, którym odebrano lizaki.
— Zamówienie było zaliczkowane, nie wymagałoby zaangażowania finansowego wykonawców. Dlatego świetnie wyglądałoby w przepływach pieniężnych — mówi Adrian Kyrcz, analityk z DM BZ WBK.