Inwestorzy dostaną 40 proc. zamówionych akcji. Producent farb nie wyklucza jednak nowej emisji. Za kilka lat.
Aż o 60,2 proc. zostaną zredukowane zapisy inwestorów indywidualnych złożone w ramach oferty publicznej fabryki farb i lakierów Śnieżka. Tak wynika z oficjalnych wyliczeń przedstawionych przez spółkę. A są to bardzo skomplikowane obliczenia, bo zlecenia kupna zostaną częściowo zrealizowane poprzez przydział nowych akcji serii F, a częściowo praw do walorów serii E, które sprzedają dotychczasowi akcjonariusze. Wszystkie walory kosztują tyle samo, czyli 22 zł.
W transzy dla inwestorów instytucjonalnych efektywna redukcja będzie podobna, ale w tym przypadku nie ma precyzyjnych danych, gdyż liczba tzw. wiążących zapisów zastała objęta tajemnicą. Wiadomo tylko, że zapisy opłacone, czyli po wstępnej redukcji, opiewały na około 3,2 mln akcji. Tak czy inaczej Śnieżka, po odliczeniu kosztów, pozyskała z emisji 45 mln zł, choć planowała od 49 do 59 mln zł.
— To nie jest żaden problem. Tych pieniędzy starczy na trzy, może pięć lat, a potem spółka może ponownie sięgnąć po pieniądze na rynku giełdowym — mówi Witold Waśko, członek zarządu Śnieżki.
Prawa do akcji zarówno serii E jak i F powinny zadebiutować na parkiecie 29 grudnia.
— Myślę, że podczas debiutu zysk na tych papierach wyniesie kilkanaście procent. To nie wyczerpie potencjału wzrostowego spółki — twierdzi Sebastian Słomka, analityk BDM PKO BP, który przy emisji pełnił rolę oferującego.
Pozyskane środki Śnieżka przeznaczy m.in. na budowę nowego wydziału farb olejnych, modernizację starego oraz na logistykę (około 20 mln zł). Istotną pozycję (8 mln zł) stanowić będą przejęcia.