Sobieski idzie na wojnę z sędzią

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2009-05-19 00:00

Giełda Dziś ma zapaść orzeczenie w sprawie upadłości jednej ze spółek z Grupy Sobieski. Firma kwestionuje jednak bezstronność sędzi.

Kolejna odsłona sporu o przyszłość producenta wódki

Giełda Dziś ma zapaść orzeczenie w sprawie upadłości jednej ze spółek z Grupy Sobieski. Firma kwestionuje jednak bezstronność sędzi.

Sytuacja wokół notowanej na giełdach w Paryżu i Warszawie grupy Belvedere (w Polsce znanej bardziej jako Sobieski) robi się coraz bardziej napięta. Dziś warszawski sąd gospodarczy ma wydać orzeczenie w postępowaniu upadłościowym spółki Domain Menada, jednej z sześciu polskich spółek grupy, wszczętym na wniosek The Bank of New York Mellon. Orzeczenie stanęło jednak pod dużym znakiem zapytania. Przedstawiciele Belvedere złożyli bowiem w warszawskim sądzie wniosek o niezwłoczne wyłączenie ze składu orzekającego w tym postępowaniu i wszystkich innych postępowaniach dotyczących spółek z grupy Belvedere sędzi Anny Zdort. Krzysztof Tryliński, członek zarządu Domain Menada i dyrektor generalny Belvedere, twierdzi, że w przebiegu postępowania upadłościowego doszło do "rażących i skandalicznych nieprawidłowości". Prowadzącej je sędzi Annie Zdort zarzuca faworyzowanie strony przeciwnej.

Podejrzane zależności

"Dochodząc przyczyn takiego postępowania Anny Zdort, powziąłem informację, że jej małżonkiem jest pan Paweł Zdort, radca prawny, partner w warszawskim biurze amerykańskiej kancelarii prawniczej Weil, Gotshal Manges, doradcy prawnego strony przeciwnej w tran-sakcji, stanowiącej podstawę prawną wniosku w niniejszej sprawie [o upadłość likwidacyjną — przyp. red.]" — napisał Krzysztof Tryliński w złożonym wczoraj w sądzie wniosku o wyłączenie sędzi ze składu orzekającego w tej sprawie.

Jego zdaniem, kancelaria męża sędzi brała udział w przygotowaniu umowy emisyjnej papierów dłużnych Belvedere o wartości 375 mln EUR, która jest podstawą złożonego przez The Bank of New York Mellon wniosku o upadłość likwidacyjną spó-łek Belvedere w Polsce.

"Dowód na tę okoliczność wskażą nasi pełnomocnicy procesowi w osobnym piśmie. Dość powiedzieć, że na dokumentach-umowach dotyczących tej transakcji figuruje nawet nazwa i logo kancelarii Weil, Gotshal Manges, w której małżonek Anny Zdort pozostaje partnerem" — czytamy we wniosku Krzysztofa Trylińskiego.

Przypomnijmy, że obligatariusze zarzucają producentowi wódki Sobieski złamanie umowy dotyczącej tej emisji i chcą jak najszybciej odzyskać swoje pieniądze. Proponują m.in. konwersję zadłużenia na akcje spółki, co zdaniem Belvedere jest próbą wrogiego przejęcia, za którym stoją fundusze powiązane m.in. z Polmosem Lublin.

Kancelaria Weil, Gotshal Manges nie ma sobie jednak nic do zarzucenia.

"Krótko wyjaśniam. Jestem mężem Anny Zdort, jednakże ani nasza kancelaria, ani tym bardziej ja osobiście nie reprezentujemy The Bank of New York Mellon w tej sprawie. Nasza kancelaria nie reprezentuje żadnego klienta w trwającym obecnie postępowaniu o ogłoszenie upadłości Domain Menada" — odpowiada Paweł Zdort z Weil, Gotshal Manges.

Tymczasem Belvedere utrzymuje, że warszawskie biuro Weil, Gotshal Manges było bezpośrednio zaangażowane w obsługę prawną tran-sakcji emisji papierów dłużnych, która jest powodem składania przez The Bank of New York Mellon wniosków o upadłość spółek Sobieskiego. Według Belvedere warszawskie biuro kancelarii przygotowało pakiet umów dotyczących zabezpieczenia tej tran- sakcji.

Wojna totalna

Belvedere razi w postępowaniu sądowym także to, że Bartosz Krużewski, adwokat reprezentujący The Bank of New York Mellon, jest mężem córki Andrzeja Wiercińskiego, znanego prawnika, do niedawna powiązanego z Polmosem Lublin.

"Oświadczam, że byłem członkiem rady nadzorczej spółki Lubelskie Zakłady Przemysłu Spirytusowego Polmos do dnia 31 grudnia 2007 r. (w związku z nadzorowaniem z prawnego punktu widzenia kwestii związanych z finalizowaniem procesu przejęcia tej spółki). Adwokat Bartosz Krużewski jest moim zięciem. Tropienie powiązań rodzinnych było, jak mi się wydawało, domeną świata politycznego. Ze zdumieniem stwierdzam, że ta żenująca przywara toruje sobie drogę do poważnych dzienników gospodarczych" —oświadcza Andrzej Wierciński, partner z kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr.

Co ciekawe, lansowaną przez Belvedere tezę o próbie wrogiego przejęcia postanowił skomentować także fundusz Oaktree Capital Management, który jest właścicielem Pol-mosu Lublin.

"Oaktree nie zamierza podejmować próby przejęcia Belvedere i nigdy nie wykazywało takiego zamiaru. Oaktree nie posiada ani nie zamierza nabyć żadnych akcji Belvedere" —czytamy w oświadczeniu funduszu przesłanym do redakcji.