Solorz i skrzypce Stradivariusa

aktualizacja: 15-05-2018, 15:05

Nad Wisłę trafiły pierwsze w powojennej historii kraju skrzypce słynnego Antonia Stradivariego. Z informacji Pulsu Biznesu wynika, że zakup mający uświetnić stulecie odzyskania niepodległości sfinansował Zygmunt Solorz-Żak.

Zygmunt Solorz-Żak, fot. Tomasz Pikuła
Zobacz więcej

Zygmunt Solorz-Żak, fot. Tomasz Pikuła

Żyjący w latach 1634 (lub 1644) – 1727 lutnik z Cremony uznawany jest za najwybitniejszego przedstawiciela swego fachu w dziejach. Razem w uczniami był autorem około tysiąca instrumentów, z których przeważającą część stanowiły skrzypce. Dzieła Stradivariego znajdowały się już w polskich kolekcjach (grywał na nich m.in. Wieniawski), jednak co do jednego zostały skradzione przez Niemców i Rosjan podczas II wojny światowej. W okresie powojennym ich dźwięk można było okazjonalnie usłyszeć podczas koncertów muzyków, którzy byli ich prywatnymi posiadaczami. Na przykład instrument należący przed wojną do Bronisława Hubermana, skradziony mu w garderobie Carnegie Hall w 1937 r., został zakupiony w 2001 r. przez amerykańskiego muzyka Joshuę Bella.

Liczba zachowanych instrumentów oznakowanych stemplem Antonia Stradivariego nie jest dokładnie znana — wiadomo o blisko 550 skrzypcach, 60 wiolonczelach i 12 altówkach. Zależnie od stanu zachowania, a także od wielu różnych okoliczności, w których się kiedyś znalazły, instrumenty wyceniane mogą być nawet na prawie 16 mln USD. Z informacji PB wynika, że za transakcją stoi Zygmunt Solorz-Żak, a jej wartość mogła wynieść ok. 5 mln EUR. Zgodnie z danymi funduszu Artist Rare Instrument Fund, który inwestuje w rzadkie instrumenty smyczkowe, średnia roczna stopa zwrotu z tych aktywów wyniosła w okresie 1988-2008 powyżej 11 proc.

Według raportu banku inwestycyjnego Coutts, wiekowe instrumenty rzeczywiście mogą zastępować te finansowe, jednak rozważany nie jest ani poważniejszy horyzont lokaty, ani zabytki z warstwą kurzu, osiadłą pomiędzy sufitem a szafą. Bank cyklicznie mierzący inwestycje alternatywne efektownymi indeksami podsumował, że w rok instrumenty muzyczne stały się cenniejsze o 16,4 proc., mierząc w funcie. Samochody klasyczne potaniały wtedy ponad 10 proc., a dzieła sztuki 6 proc. O tym, jak zgubne może być ocenianie tak wąskich rynków w przesadnie krótkim okresie, świadczy następna seria indeksów, tym razem prezentująca średni zwrot po 12 latach: aktywa z orkiestry z trudem zapewniły 2,3 proc., a auta przebiły 330 proc.

Przyglądając się indeksom trzeba jednak pamiętać, że do zyskownych odsprzedaży nie dochodzi zazwyczaj, jeśli instrument nie ma eksperckiego potwierdzenia oryginalności albo został dotkliwie uszkodzony, na przykład podczas konserwacji.

Skrzypce, które trafiły do Polski zostały wykonane w 1685 r. Dokładne badanie wykazało, że wszystkie ich elementy są oryginalne. Znakomity stan instrumentu wynika z tego, że zawsze pozostawały w rękach prywatnych i grano na nich zaledwie raz do roku.

Prezentacja instrumentu odbyła się w Warszawie. Dokonał jej Janusz Wawrowski, uznawany za najlepszego obecnie polskiego skrzypka:
- Ten Stradivarius to znacznie więcej niż wspaniałe skrzypce, to ambasador naszej muzyki na świecie. Jego historia i niesamowite brzmienie budzą zainteresowanie natychmiast, kiedy tylko o nim wspomnę i kiedy tylko się pojawia! - mówił Wawrowski.
Cenny instrument zakupiony dla uczczenia stulecia niepodległości Polski przechowywany będzie w skarbcu Zamku Królewskiego w Warszawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski, Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Solorz i skrzypce Stradivariusa